Extra

90 lat pani Barbary! Na jej oczach działa się cała powojenna historia Przedmościa2 min na czytanie

90 lat pani Barbary! Na jej oczach działa się cała powojenna historia Przedmościa

Jest pewnie najbardziej znaną mieszkanką wsi, ale nie tylko przez zacny wiek. Przez dziesięciolecia była najbardziej aktywną i udzielająca się społecznie kobietą. Przedmoście zawdzięcza jej wiele inicjatyw. W latach 50. zawiązała Koło Gospodyń Wiejskich, działała w kółkach rolniczych, przez kilka kadencji przed reforma administracyjną, była radną gminną. 35 lat temu z koleżankami założyła zespół folklorystyczny Przedmościanki. Na 90 urodziny zespół przygotował dla niej przyjęcie niespodziankę. – Bardzo się udała niespodzianka, to była wspaniała uroczystość, jestem im bardzo wdzięczna – przyznaje jubilatka.

Barbara Czerwona przyjechała do Głogowa w 1945 r., spod Konina. W czas żniw. Wspomina zgruzowane miasto i strach, gdy ojciec łódką przeprawiał rodzinę przez Odrę, bo nie było mostu. – Jak przyjechaliśmy do Przedmościa to tylko siedem gospodarstw było zajętych – wspomina, że w dużej opustoszałej wsi nadal trwała wojna. Byli radzieccy żołnierze przysłani na ziemie odzyskane w dużym gospodarstwie w środku wsi, i byli Niemcy, którzy jeszcze nie wyjechali.

– Niemcy uciekali przez nasze podwórko, mama ich chowała, bo chcieli „strielać” do nich – pani Barbara, wtedy 14-latka wspomina, jak żywność trzeba był kraść, kopać ziemniaki z porzuconych przez Niemców pól. – Ale pod strachem, bo Rusek pilnował – opowiada. Rodzina długo nie cieszyła się w końcu spokojnym życiem. W 1949 roku zmarli jej rodzice, najpierw mama, a 5 miesięcy później ojciec. – Zostałyśmy z siostrą same na gospodarstwie, sieroty – opowiada. Później przejął je brat, a siostry znalazły pracę. Pani Barbara w urzędzie gminy w Pęcławiu. – Dziennie chodziłam osiem kilometrów w jedną stronę i z powrotem. I na ósmą musiałam być w pracy – opowiada. Ale jako urzędniczka mogła pomagać ludziom. – Mieli ze mnie trochę korzyści – dodaje. Po kilku latach wyszła za mąż i zajęła się rodziną. Długo w domu nie usiedziała. Zaczęła się angażować, organizować życie wsi i działać społecznie. – Lubiłam tę pracę, ale wszędzie mnie wybierali do zarządów – opowiada. I jak zaczęła jako młodziutka kobieta, tak dopiero w ostatnich latach nieco odpuściła. Dziś ma co wspominać – barwne historie, akcje, wesołe dożynki z kilkudziesięciu lat.

Dziś jest szczęśliwą superseniorką otoczoną przyjaciółkami, życzliwymi mieszkańcami dużej wsi, koleżankami z zespołu zżytymi jak rodzina. – Jesteśmy naprawdę zgraną paczką – mówi jubilatka. I oczywiście liczną własną rodziną, z którą wcześniej świętowała urodziny w lokalu w Głogowie. Pani Barbara wychowała trzy córki i syna, ma 9 wnuków i kilkanaścioro prawnuków. – Musiałabym policzyć – żartuje.
RED

Zobacz inne

Więcej w Extra