Extra

Anioły Elżbiety Biegańskiej dotarły nawet za ocean4 min na czytanie

Anioły pani Eli Biegańskiej dotarły nawet za ocean

Z jej rąk wyszło kilkaset aniołów. Ich tworzenie jest czasochłonne, ale daje dużo radości i dobrej energii. – Każdy ma swojego anioła stróża, wystarczy tylko poprosić go o pomoc, a w jakiś sposób się do nas odezwie, nawet we śnie, przez inspirację, jakiś pomysł. W ten sposób tworzę – mówi Elżbieta Biegańska (47 l.). 

Anioły pani Eli Biegańskiej dotarły nawet za ocean 1

Anioły głogowianki cieszą oczy i serca ludzi nie tylko w Polsce, ale i daleko w świecie, dotarły nawet do Australii i Kanady. Są piękne i subtelne, jak inspiracja autorki. – Zawsze czułam w sobie energię aniołów, one są z nami. To są nasi opiekunowie i przyjaciele, nasi przewodnicy duchowi. Chciałam spróbować stworzyć anioła – opowiada o próbach i poszukiwaniach. Tworzy w technice utwardzania tkanin powertex. – Moją inspiracją przede wszystkim jest natura – las, przyroda, kolory ziemi, a teraz mamy piękną jesień – mówi pani Elżbieta. O tej porze roku jej anioły mają więc jesienne barwy i elementy dekoracji, jak szyszki czy żołędzie. Używa wyłącznie naturalnych materiałów. Wykonanie klasycznego anioła w kolorze écru ze skrzydłami z gazy zajmuje od 6-10 godz. do dwóch-trzech dni. Unikalne bawełniane koronki, z których powstają skrzydła i szaty aniołów, pokrywa ekologicznym utwardzaczem. Prace muszą schnąć 10-14 dni. Następnie je maluje i zdobi. Każda fałdka na sukni jest misternie układana jej pacami. – Jest to pracochłonne, ale to moja pasja, sprawia mi to dużą frajdę i chcę się w tym spełniać – zdradza. W tej technice pani Elżbieta tworzy już 7 lat. Jak opowiada, przez dwa lata miała nawet firmę, jednak w pandemii była zmuszona wrócić do pracy, w ochronie osób i mienia. – Kiedy mam dzień wolny schodzę do pracowni i tworzę – dodaje.

Anioły pani Eli Biegańskiej dotarły nawet za ocean 2
bsh

Mąż pani Elżbiety jest rzeźbiarzem amatorem, rzeźbi w glinie i drewnie.  – On pierwszy zaczął tworzyć, a ja tę pasję też w sobie odnalazłam  – wspomina głogowianka. Kiedyś razem tworzyli we wspólnej pracowni, ona jasne anioły, wiedźminki, boginki, on bardziej mroczne postacie. Jak wspomina, miał m.in. serię „kościarzy” z instrumentami, bo pan Adam jest też muzykiem, gra na bębnach, gitarze, na basie. Muzyka też jest ich wspólną pasją. – Do dziś jeździmy z mężem na festiwale muzyki reggae, rockowej, na Woodstock – zdradza głogowianka. Pan Adam tworzy ostatnio postacie z twarzami rzeźbionymi w glinie, inspirowane animacjami Tima Burtona. – Myślę, że jeszcze fajna droga rozwoju przed nami – mówi pani Elżbieta. Wspólnie tworzą i mieli już w Głogowie wspólne wystawy. Kilka lat temu ich dzieła były prezentowane w  galerii MOK, a na początku tego roku w Klubie Mayday pod hasłem „Ona+On=Anioły”. Zdobią też mieszkania przyjaciół w Głogowie i ludzi nawet daleko w świecie, ofiarowane jako prezenty na urodziny czy śluby. Pani Elżbieta przypuszcza, że odkąd zaczęła z jej rąk wyszło już kilkaset aniołów. Jej najnowsze i starsze prace można zobaczyć na stronie Artelabrzoza na Facebooku i na Instagramie. Zdjęcia pokazują anioły w pięknych plenerach, przy zamkach, na tle Głogowa. Ciekawe miejsca do fotografowania wyszukuje razem z mężem. – Staramy się zabierać anioły do lasu, na działkę, na wycieczki. Nawet na urlop w góry je braliśmy – opowiada. 

Sprawdź, kto napisał ten artykuł i gdzie został opublikowany:

Anioły pani Eli Biegańskiej dotarły nawet za ocean 3

Zobacz inne

Więcej w Extra