Dzieje sięGłogów

Brakuje lekarzy na pomocy wieczorowej. Zamkną przychodnię? Długie kolejki, wyzwiska…2 min na czytanie

W dobę przyjęto aż 206 pacjentów! Pomoc wieczorowa pęka w szwach, lekarze odmawiają dyżurów

Lekarze rodzinny, czyli Podstawowej Opieki Zdrowotnej, odsyłają pacjentów z kwitkiem. – Nie da się do nich dostać – żalą się głogowianie. W takiej sytuacji znalazła się pani Monika, która napisała do nas, bo choruje jej małe 3-letnie dziecko. W przychodni na osiedlu Piastów usłyszała, aby udać się do przychodni przy ul. Kościuszki, gdzie funkcjonuje nocna i świąteczna opieka zdrowotna.

– Córeczka w październiku miała zapalenie krtani. I chyba to nawrót choroby. Miała wysoką temperaturę, kaszlała. Nie mogłam czekać do następnego tygodnia, by dostać się do lekarza rodzinnego – przekazuje nam głogowianka. Dlatego, zgodnie z zaleceniami w przychodni, udała się na pomoc pod wskazany adres. Była tam po godz. 18. Kolejka była bardzo długa. – Tak długa, że staliśmy z córką na dworze. Wśród ludzi było bardzo dużo rodziców z dziećmi. Szczególnie utkwiło mi w pamięci jak w tej kolejce stała kobieta z bólem brzucha. Podejrzewano u niej zapalenie wyrostka. Ona nie mogła wytrzymać z tego bólu. To było coś strasznego – opowiada.

Dodaje, że w tej przychodni przyjmował jeden lekarz. – Zarówno dzieci, jak i osoby dorosłe. Jak tak można? – zastanawia się. – Porada? Nic nie przepisał konkretnego. Polecił, aby dziecko piło syrop. Zresztą chyba wszystkim mówił to samo – żali się. I zastanawia czy właśnie tak powinna działać służba zdrowia w czasie epidemii? Helena Kijanko-Link, kierownik przychodni, przyznaje: armagedon. – Niestety lekarze rodzinni – mimo apeli – nadal idą na skróty, na łatwiznę – odsyłają pacjentów właśnie do nas – nie ukrywa, że dla nich to ogromny problem, bo przyjmują tysiące pacjentów miesięcznie. – Mamy kłopot z obsadą lekarską. Tutaj nikt nie chce pracować – zauważa. I nie wygląda na to, by coś się zmieniło.

– Pacjenci obrażają lekarzy. Można powiedzieć, że nawet dochodzi do rękoczynów. Ludzie się denerwują, wyzywają, nie mają do nikogo szacunku. Są zbulwersowani. Najwięcej pacjentów trafia do nas z przychodni MCZ oraz Hipoktates – to liderzy w naszym mieście – wymienia. Lekarze do tej przychodni przyjeżdżają spoza Głogowa. Jest ich tak mało, że istnieje ryzyko, że w nowym roku będzie trzeba tam zmniejszyć liczbę godzin pracy lub nawet zamknąć przychodnię.
RED

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się