FotoSport

Chrobry walczył z wicemistrzem Polski jak równy z równym9 min na czytanie

1

Garstka ludzi na trybunach hali przy ulicy Wita Stwosza w Głogowie. To przede wszystkim dziennikarze lokalny mediów, reporterzy TVP, ochrona. Widok był po prostu smutny, bo przecież tutaj zawsze można było liczyć na świetną atmosferę sportowego święta. Dziś (14.11.) ciszę na trybunach przerywała tylko głośna muzyka. A to był taki mecz! Nasz Chrobry grał nie z byle kim.

Szczypiorniści KS SPR Chrobrego Głogów na parkiet wybiegli zmobilizowani, co było widać od pierwszych minut. Choć lekką przewagę mieli przyjezdni – wicemistrzowie Polski z Płocka, którzy dość szybko odskoczyli na cztery bramki.

Jednak kolejne minuty pokazały, że głogowianie chcą powalczyć w tym pojedynku. Ważne, celne, rzuty oddawał Dawid Przysiek. Dobrze między słupkami swojej bramki spisywał się Rafał Stachera i Chrobry odrobił straty – zaliczka rywali stopniała do jednego trafienia.

Niestety pod koniec tej części spotkania ponownie przycisnęła Wisła – wysoka obrona, pressing, mało było miejsca do rozgrywania piłki na ich połowie boiska. W 27. minucie Nafciarze wrzucili piąty bieg, gdy Abel Serdio rzucił na 11:16. Skończyło się na tym, że Chrobry dorzucił jeszcze jedną bramkę i do szatni schodził z nadziejami na to, że po krótkiej przerwie być może uda się jeszcze odwrócić losy spotkania sprawiając niespodziankę na parkiecie.

Trzeba było się sprężać a tymczasem to goście rzucili pierwszy raz po przerwie – Zoran Ilic podwyższył prowadzenie Wisły na 12:17. Ale wtedy odpalił Damian Krzysztofik zdobywając dwie bramki z rzędu a wówczas Chrobry trafił do Wisły trzy bramki. Jednak w powrotnej akcji Krzysztofik popełnił błąd – Wisła próbowała wyprowadzić szybko kontratak, kołowy faulował i na dwie minuty został wyrzucony przez sędziów na ławkę rezerwowych. Trzeba było radzić sobie w osłabieniu. Jak się po chwili okazało… w podwójnym, bo losy Krzysztofika podzielił jeszcze Krzysztof Tylutki.

Trener Witalij Nat zaryzykował i zagrał wariantem bez bramkarza, aby nieco wzmocnić atak Chrobrego. Niewiele z tego dobrego wyszło. Na domiar złego sędziowie nie oszczędzali Tylutkiego, który w niedługim czasie dostał trzecią karę wędrując tym samym na trybuny.

Wstydu nie było, choć nasi mogą mieć do siebie pretensje. Chrobry walczył przez dłuższy czas z Wisłą jak równy z równym. Zabrakło trochę doświadczenia, trochę szczęścia a na pewno kibiców na trybunach. Wisła wygrała ostatecznie 24:35.
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Foto