Extramy: GrębociceRegion

Co za pasja! Na ściance za barem u Mirka Przybylskiego w Grębocicach wisi około 700 otwieraczy1 min na czytanie

Co za pasja! Na ściance za barem u Mirka Przybylskiego w Grębocicach wisi około 700 otwieraczy

Kto nie był w barze „U Mirka” przy ul. Wspólnej, ten nie może się zwać pełnoprawnym mieszkańcem Grębocic. Mirosław Przybylski, który prowadzi go razem z żoną, zna prawie wszystkich rodzimych mieszkańców.

– Przypadek sprawił, że rozpoczęliśmy z żoną tę działalność – wspomina czasy, gdy odkupili bar od poprzedniego właściciela. Teraz czynny jest dzień w dzień, oprócz poniedziałków. Tak już od 24 lat.

Jakiś czas temu pan Mirek dostał kilka otwieraczy do butelek na pamiątkę i powiesił je na ścianie niepomny tego, co się będzie dalej działo. Goście przychodzili, patrzyli, i… następnym razem wracali z otwieraczem w podarunku. Tak się w Grębocicach już przyjęło, że jeśli gdzieś ktoś wyjeżdża, to przywozi panu Mirkowi otwieracz.

– Znajomi zamiast przysyłać mi kartki z wakacji, przywożą otwieracze – śmieje się pan Mirek. Polskich ma pełno, także z czasów PRL-u. Ale ma także otwieracze z wszystkich kontynentów. Małe, duże, dziwne, śmieszne i zwyczajne. Kolorowe i metalowe czy drewniane, jest nawet jeden ręcznie robiony. Są nawet takie, że trudno się domyślić do czego służą. Co ci ludzie nie wymyślą, żeby otwierać butelki… Z Chin?

– Mam bardzo dużo, przynajmniej kilkanaście – mówi pan Mirek. Wymienia także Wietnam, Australię, Brazylię i Stany Zjednoczone. Ktoś przywiózł i podarował mu otwieracz z Nowego Jorku, ktoś z Las Vegas, które to miejscowości właśnie odwiedził.
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Extra