Dzieje sięGłogów

Czy ścieki wylano do Odry? Trwa proces ws. nielegalnego składowiska odpadów2 min na czytanie

Przed sądem w Głogowie trwa proces niszczycieli środowiska

Jeden z braci G. przekonuje, że trujące substancje ze składowiska przy ul. Południowej nigdy nie trafiły do Odry. Mężczyzna jest oskarżony w procesie o zniszczenie środowiska i narażenie ludzi na niebezpieczeństwo. w Dziś (8.09) przed Sądem Rejonowym w Głogowie przedstawił na to dowody – zdjęcia i filmy z drona, które mają świadczyć, że jeśli coś spływało, to tylko do oczyszczalni ścieków.

Jarosław G. złożył nowe wnioski dowodowe, m.in. właśnie ten, który ma świadczyć, że jedno z przedstawionych mu oskarżeń jest nieprawdziwe – konkretnie to dotyczące, że gromadząc nielegalnie trujące odpady naraził jakość wody, powietrza, powierzchni ziemi oraz dokonał zniszczenia w świecie roślinnym i zwierzęcym w znacznych rozmiarach. – Z tej działki przy ul. Południowej żadne ścieki nie mogły być doprowadzane do Odry, więc te trujące ścieki ujawnione w Odrze nie pochodziły z tej działki – jego adwokat twierdził, że są na to dowody. Poprosił także o zwrócenie się z pytaniem do Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Głogowie, aby ustalono, jak faktycznie biegnie kanalizacja.

W 2017 r. do Głogowa wwieziono pojemniki z nieznaną substancją na teren prywatnej działki przy ul. Południowej. Bez zgody na gromadzenie odpadów w tym miejscu. Zdaniem prokuratury wszystko to odbyło się z pogwałceniem przepisów o ochronie środowiska oraz ochronie przeciwpożarowej. Według biegłych w latach 2017 – 2019 istnienie tego składowiska przy ul. Południowej mogło spowodować istotne pogorszenie jakości środowiska oraz zagrażać ludziom, choćby w przypadku pożaru takiego jak w Jakubowie. Mimo wydanego przez urząd miasta nakazu usunięcia beczek, bracia G. tego nie zrobili.

Akt oskarżenia w tej sprawie liczy 100 stron. Oskarżonych jest 6 osób. Najwięcej zarzutów mają Łukasz G. i Jarosław G. Są oskarżeni m.in. o prowadzenie wbrew przepisom składowisk odpadów niebezpiecznych – tego w Głogowie przy ul. Południowej i tego w lesie w Jakubowie, które spłonęło w 2018 r. Gromadzenie ich tam, według prokuratury, obniżyło jakość wody, powietrza, powierzchni ziemi oraz zniszczenia w świecie roślinnym i zwierzęcym w znacznych rozmiarach. Zgromadzili 3 miliony 400 tysięcy litrów odpadów w tysiąclitrowych pojemnikach typu mauser oraz w beczkach. Wciąż tam stoją. Na ostatniej rozprawie nie stawił się świadek – otrzymał od sądu karę 500 zł. Następna rozprawa odbędzie się w listopadzie. RED

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się