FotoPęcław

Czynem społecznym do klasy okręgowej. Wysiłek mieszkańców Białołęki został nagrodzony3 min na czytanie

Czynem społecznym do klasy okręgowej. Wysiłek mieszkańców Białołęki został nagrodzony 1

Była sobota, na dobę przed pierwszym meczem u siebie w tym sezonie. Kilkunastu mieszkańców od wczesnych godzin porannych do późnych wieczornych ciężko pracowało na boisku, by wszystko przygotować. Już zaczęło robić się ciemno, a oni ogradzali teren. – Damy radę! – deklarowali. I dali.

Ten mecz był historycznym wydarzeniem – pierwszym na swoim boisku w klasie okręgowej. Historia tego klubu, choć może niedługa, jest zapewne bogata. W niedługim czasie trzy sportowe awanse i ten organizacyjny, który trudno wycenić, bo wykonany od początku do końca w czynie społecznym.

– Ludzie ze wsi nigdy nie odmawiają pomocy. Kiedy trzeba było, brali łopaty i przekopywali łąkę pod boisko, potem ubierali szale klubowe, by pójść na mecz i kibicować – wspomina Damian Karcz, prezes Gwardii.

Jednak po awansie do okręgówki wymagania były duże, czasu mało. Ławki rezerwowych, za które służyły stare miejskie autobusy, nie było trybun, nie było ogrodzenia. Na materiał dorzuciła gmina, która dała 18 tys. zł. Mało? Dużo? Wystarczyło na wszystko, bo w klubie liczą każdą złotówkę, są gospodarni, bo nie raz, nie dwa dokładali się do jego funkcjonowania z własnej kieszeni. Ktoś załatwił drewno, ktoś inny zespawał niewielkim kosztem nowe ławki dla zawodników. Przez trzy tygodnie ciężko zasuwali, aby zdążyć na czas.

Na dzień przed meczem na boisku pracowało kilkunastu mieszkańców, piłkarzy, kibiców. Akurat pod wieczór zaczęli montować siatkę ogrodzeniową. Liczyła się każda godzina, bo przecież nazajutrz był ten ważny mecz. Wyrobili się, mimo że nie wszystko było jeszcze na tip-top. Przyjechali sędziowie, związkowcy i nie mieli zastrzeżeń. Przecierali oczy ze zdumnienia, że ich starania zakończyły się sukcesem. Na meczu nie zabrakło kibiców, bo było ich ponad dwieście. Przebrani w klubowe szale i koszulki. Ściskali kciuki za Gwardię.

– Chcemy się utrzymać w lidze – stawiał jasny cel trener Andrzej Kwaśnik, który zaufał tym zawodnikom, którzy w ubiegłym sezonie wywalczyli awans. Rewolucji kadrowej nie było. – Nam inne kluby z okolicy zazdroszczą atmosfery w szatni i tego się trzymamy, bo to pierwszy krok do dobrych wyników. Wiem, że nie odpuścimy, będziemy walczyć, to drużyna z charakterem – przekonywał.

Gwardia na plac gry wbiegła nieco zestresowana. Popełnić błąd w takim meczu? Niewybaczalne! Niestety tym razem trzeba było uznać wyższość rywala z Przemkowa Zametu.
MK

Podziel się informacją ...
  • 120
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Foto