Extra

Dorota Drozd o Studiu Talentów: Wszyscy jesteśmy dla siebie jak rodzina5 min na czytanie

Dorota Drozd o Studiu Talentów: Wszyscy jesteśmy dla siebie jak rodzina

Studio Talentów Muzycznych zostało założone we wrześniu 2007 r. W tym roku obchodzić będziecie 15-lecie działalności. Wróćmy wspomnieniami do początków. Czy spodziewała się pani, że sekcja cieszyła się będzie tak dużym zainteresowaniem?
Początki były tak samo fascynujące, jak kolejne lata. W sumie każdy nowy uczeń to kolejny początek.

Zaczynaliśmy w 2007 roku jako Sekcja Rozwoju Talentów Muzycznych. Prócz kilku wokalistów pojawiali się również młodzi muzykujący. Tak powstał zespół Foremka, który zbierał laury na przeglądach dolnośląskich talentów. Jedna z pierwszych absolwentek wokalnych – Ada Dec jest dziś zawodową aktorką musicalową, a ja do dziś pamiętam, jak wzruszyła mnie jako mała dziewczynka wykonaniem „Kołysanki dla budzika” z dedykacją dla jej mamy. Płakałyśmy obie – ja i Wiesia Dec.

Radoxim 5

Z roku na rok pojawiało się coraz więcej wokalistów i po kilku latach wiedziałam, że nie dam rady sama. I wtedy do prowadzenia zajęć zaczęłam zapraszać swoich absolwentów, ucząc ich, jak uczyć.

Stworzyliśmy kilka spektakli muzycznych m.in. „Nie bójmy się wiosny”, „To, co mam dla mam”, „Świat jest twój”, „Bajko dróż”, „Leć Kolędo”. Nie pamiętam już wszystkich niestety. Wyśpiewaliśmy nie raz pomoc charytatywną dla potrzebujących m.in. koncertami „Bajki dla Majki” i cyklem „Kolędy dla…” czy koncertami klubowymi naszych wokalistów.

Nie spodziewałam się chyba, że tyle dobrego urodzi się z tych spotkań z młodymi ludźmi. Cieszę się, że nasi absolwenci (aktorzy, muzycy, prawnicy, lekarze) wracają z radością tu, by zagrać koncert, spektakl albo po prostu odwiedzają MOK, by pogadać, powspominać, przytulić się… to bardzo miłe i cenne.

Warto wspomnieć również o licznych sukcesach Studia Talentów Muzycznych.
O tak! Mamy w MOK-u taką planszę z laurami naszych wokalistów. Cieszą wszystkie i te lokalne i ogólnopolskie. Zdarzyły się również sukcesy międzynarodowe na Litwie, w Niemczech, Bułgarii i Włoszech. Wciąż nie mam czasu na to, by stworzyć tablo Studia Talentów, choćby w wersji elektronicznej, bo żadna ściana nie uniosłaby tych kilkuset uczniów.

Liczymy na to, że w czerwcu Vanessa Szanter sięgnie po kolejne laury międzynarodowe na festiwalu w Gruzji.

Ale tak naprawdę największym sukcesem w przypadku Studia Talentów jest nieustannie wzniecać iskrę i pasję do śpiewania, muzykowania, odnajdowania siebie w muzyce. To jest to, o co w tym, co robimy chodzi. Wychodzenie na scenę jest momentem przełamywania swoich barier, a świadomość, że można, dzięki temu wyśpiewać coś ważnego, wzbudzać emocje i zmieniać czyjś świat, to ogromna odpowiedzialność. Sukces jest wtedy, gdy nasi uczniowie zaczynają być tego świadomi.

Widać, że włożyła pani w tę sekcję dużo wysiłku i serca!

Jeśli się kocha to, co się robi, to nie czuje się zmęczenia i nie liczy się poświęconego czasu, serca, itp. Nasi uczniowie znają moje ulubione motto o wariatach i koncertacji… (nie „koncentracji”).

Mam to szczęście, że to, co wypracowałam dzieliłam i mnożyłam z trenerami-absolwentami Studia Talentów, których nauczyłam, jak dzielić się tym, co potrafisz. Wśród nich byli m.in.: Ola Szatarów, Kaja Urban, Mateusz Biały, Martyna Rokaszewicz. A obecnie nasi starsi wokaliści pracują z wybitnym wokalistą i muzykiem Mario Szabanem, zazdroszczę im.

Wszyscy jesteśmy dla siebie jak rodzina, bardzo dużo rozmawiamy ze sobą, wchodzimy w relacje, o których pewnie nawet nie wiedzą rodzice naszych dzieciaków. Wspieramy się i życiowo, i artystycznie.

I to jest coś niezwykłego, co nakręca do kolejnych projektów, koncertów, konkursów, akcji charytatywnych.

Kto może zapisać się do sekcji i jak wygląda casting?
Obecnie Studio Talentów to dwie klasy wokalne: młodsza od 7. roku życia i starsza w wieku od 12 lat.

Na początku września ogłaszamy przesłuchania i tak naprawdę to one decydują, kto z nami zostaje. Niezbędne minimum to predyspozycje muzyczne: poczucie rytmu, słuch muzyczny i wewnętrzna chęć rozwoju samego kandydata (nie rodziców). Mamy to szczęście, że możemy już na samym początku postawić na jakość, a nie na ilość, a to daje więcej czasu i uwagi od trenera dla ucznia i lepsze efekty wspólnej pracy.

Jakie jest pani największe marzenie odnośnie do Studia Talentów Muzycznych.
Marzę o tym, by nasi absolwenci dzięki Studiu Talentów wylatywali w świat odważni, silniejsi, przekonani o tym, że mogą zmieniać świat, bo każdy człowiek ma tu coś ważnego do zrobienia.

Śpiewanie może im pomóc w osiąganiu ich życiowych celów, a może też stać się sposobem na życie. Nie życzę im gwiazdorskiego życia, bo wiem, jaki to ciężki chleb.

Po cichu też marzę o tym, że kiedyś usiądę na widowni, jako gość na koncercie Studia Talentów, bo ono beze mnie nadal będzie żyło i będzie nadawało sens życia kolejnym utalentowanym pokoleniom. A tymczasem zapraszam już dziś absolwentów, fanów i przyjaciół na jubileuszowy koncert Studia Talentów na przełomie października i listopada. Wyśpiewamy wam wtedy wszystko, co w tej 15-ce było najlepsze!
RED

Zobacz inne

Więcej w Extra