Dzieje sięGłogów

Działkowcy narzekają, że z kranów nie leci woda. Będzie gminny wodociąg zamiast studni?3 min na czytanie

Działkowcy narzekają, że z kranów nie leci woda. Będzie gminny wodociąg zamiast studni?

W maju spadł deszcz. Ale cudu nie ma. Nadal jest sucho, więc wody brakuje. A wymagania działkowców są duże, bo chcieliby, aby ta leciała ciurkiem z kranu dniami i nocami. Te czasy się skończyły. – Jest za duże zużycie – nie ukrywa Grzegorz Płatek, prezes Rodzinnych Ogrodów Działkowych „Przylesie” w Kulowie.

– Działkę tu mamy od czterdziestu lat – wylicza Józef Ryś (70 l.), który przechadza się po 5 arach swojej ziemi na ROD „Relaks”. Z dumą spogląda na warzywa, które rosną. Marchew i buraki wzeszły. Rzodkiewkę już można jeść. Rozkwitły też pomidory, więc jest szansa, że tegoroczne zbiory będą udane. I to wcale nie dlatego, że leje się tam wodę. – Nie podlewam, bo nie ma jeszcze upałów – mówi. Zdradza receptę na sukces – naturalne nawożenie ziemi jesienią.

Jednak nie wszyscy myślą tak jak pan Józef. W modzie jest kopanie studni głębinowych. Niezbyt droga inwestycja, która później kosztuje grosze. A wody jest pod dostatkiem. Mimo to słychać narzekania, że tej działkowej i tak jest zbyt mało. – Płacimy za nią w corocznym czynszu – mówią na „Gwarku” zapominając o tym, że opłaty nie są jednak adekwatne do zużytych jej ilości.

Grzegorz Płatek, prezes ROD „Przylesie”, wylicza, że dzierżawa działki, w zależności od ogrodów, kosztuje średnio 300-400 zł rocznie. W tej cenie mamy opłatę za wywóz śmieci czy tzw. inwestycyjne. Także zaliczkę na wodę wynoszącą w granicach 30-40 zł. Oczywiście również za pełne dwanaście miesięcy. – Już chyba taniej się nie da – zastanawia się.

Niestety, zużycie wody jest tak duże, że rady nie dają pompy w studniach. Potrzebne są kosztowne ich modernizacje, za które zapłacić powinni działkowcy. – Nowa aparatura, pompy, czyszczenie tych studni, które obecnie mamy, to wydatek rzędu około 50 tys. zł – zdradza. I to nie daje pewności, że wody będzie na tyle, aby wszystkich zadowolić.

Aby tak się stało, potrzeba kolejnych odwiertów. Od lata w kuluarach przewija się więc inny pomysł. – Jest taka możliwość, aby podłączyć działki do gminnego wodociągu – mówi Łukasz Horbatowski, wójt gminy Kotla. Zanim to się stanie, trzeba byłoby wykonać fachową wycenę takiej inwestycji. Działkowcy musieliby w niej partycypować.

– To mogą być spore koszty, ale wtedy wody w kranach by nie brakowało – zapewnia wójt. I może to nauczyło by tego „szacunku” do wody, która z zasobów gminnych byłaby dużo droższa niż obecnie. Mieszkańcy gminy za metr sześcienny płacą w granicach 4 zł 50 gr. – Nagle okazałoby się, że rachunek 50 zł wystawiany byłby co miesiąc na daną działkę. Czy nadal byśmy tak podlewali nasze trawniki? – pyta prezes Płatek. Takie rozwiązanie trzeba przegłosować na zebraniach walnych odbywających się zwykle wiosną. W tym roku z powodu epidemii te zostały przełożone na późniejsze terminy.
RED


Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się