Dzieje sięGłogów

Gang złodziei w sklepach na alei Wolności. “Kradną co się uda”1 min na czytanie

Kradną ze sklepów co i ile się da... Alkohole, słodycze, papierosy, a nawet zapalniczki

– Tylko wyjdź ze sklepu po pracy… – takie ostrzeżenie usłyszała jedna z pracownic sklepu na alei Wolności. Młodzieniec wpadł w szał, gdy został przyłapany na kradzieży. Na odchodne dorzucił jeszcze, aby po kobietę lepiej przyszedł mąż, bo może być niebezpiecznie.

Ludzie kradną coraz więcej. – Mamy z tym duży problem – nie ukrywa kierowniczka sklepu. Wynoszą niemal wszystko – chleb, słodycze, alkohol. Co im tylko wpadnie w ręce. W akcji można zobaczyć nawet rencistów i emerytów. Choć ostatnio na alei rządzi “gang”. – To grupa młodych ludzi. Wchodzą w czapkach z daszkiem na głowie i maseczkami na twarzy. Nagle wszyscy się rozchodzą po sklepie. Nawet jeśli uda się złapać na kradzieży jednego z nich, reszta ucieka ze sklepu z załadowanymi torbami – opowiada.

Wczoraj (18.08.) udało się przyłapać mężczyznę, który schował do kieszeni piwo. – Gdy pracownica poprosiła pana, aby je wyciągnął, ten odpowiedział, że… przecież może zakupy nosić ukryte w kieszeniach. Ludzie z nas drwią – żali się.

Bogdan Kaleta, oficer prasowy KPP w Głogowie, nie ukrywa, że kradzieże mniejsze lub większe w sklepach faktycznie się zdarzają. Jeżeli złodzieja uda się przyłapać na gorącym uczynku lub zatrzymać później po kradzieży, musi on liczyć się z konsekwencjami.

– Kradzież o wartości powyżej 500 zł stanowi przestępstwo – przypomina oficer. Ale gdy złodziej uczyni sobie z drobnych kradzieży – czyli poniżej tej kwoty – źródło stałego dochodu, też odpowie za to przed sądem.

Sprzedawcy nie ukrywają, że policyjne interwencje niewiele dają. Klienci później wracają – wyzywają, przeklinają i znów padają groźby. Karalne.
RED

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się