Extra

Janina Chromicz zaczynała w tym zakładzie kuśnierskim jako uczennica i została w nim do dziś2 min na czytanie

Janina Chromicz zaczynała w tym zakładzie kuśnierskim jako uczennica i została w nim do dziś

Kiedyś futro miał prawie każdy, a najbardziej znany zakład kuśnierski w Głogowie był właśnie przy placu Tysiąclecia. Janina Chromicz zaczynała w nim jako uczennica, a potem została.

Janina Chromicz wspomina jak to było, a czasy były całkiem inne. Lata 70. Ludzie hodowali nutrie, króliki, a nawet piżmaki, żeby szyć z nich futra. Futro miał każdy, komu się w miarę dobrze powodziło. To był prestiż, taka moda była. – Miałam zostać chemikiem, ale w Brzegu akurat szkołę chemiczną zamknęli. Trzeba było szybko zadecydować co dalej i trafiłam tutaj, do zakładu kuśnierskiego, zostałam uczennicą. Początkowo płakałam, nie podobało mi się, ale w końcu się przyzwyczaiłam, a nawet polubiłam tę pracę – opowiada.

To był 1977 rok. W tamtych czasach rano szło się na praktykę zawodową, a po południu do szkoły. I tak codziennie, dlatego lepsi byli fachowcy. Pani Janinie tak dobrze szło w zakładzie, że po zakończeniu praktyk szef jej zaproponował pracę. – Wtedy to była spółdzielnia wielobranżowa, a szefem zakładu kuśnierskiego był Jan Ducki. Szyliśmy futra, robiliśmy przeróbki – wspomina.

Ale wiadomo, jak to się potoczyło. Spółdzielnie popadały, a ludzie przestali sobie szyć futra. Pani Janina została w zakładzie z koleżanką, a potem sama, a w 1993 roku wykupiła lokal, który do dziś prowadzi. Teraz jest to zakład kuśniersko-krawiecki. – Nawet się specjalnie nie muszę reklamować, wszyscy w okolicy wiedzą czym się zajmuję, a nawet, że rozszerzyłam działalność – mówi pani Janina, która wprowadziła także czyszczenie odzieży i dywanów oraz czyszczenie pierza.

– Przeważnie coś przerabiam, poprawiam. To trzeba coś skrócić, to pocerować. Dziś prawie nikt tego sam już nie umie zrobić – śmieje się. Często klienci przynoszą do naprawy skórzane kurtki albo futra do przeróbki. Dlatego w jej zakładzie wiszą futra, jakich dziś już nikt nie szyje. – Tak się zdarza, że klienci tych futer nie odbierają – śmieje się Janina Chromicz, że jej takie pamiątki zostają.
RED

Podziel się informacją ...
  • 231
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Extra