Dzieje sięGłogów

Jedną nogą na Ziemi, drugą w Niebie. Setki osób po udarach2 min na czytanie

Jedną nogą na Ziemi, drugą w Niebie. Setki osób po udarach

– Zaczęła boleć mnie głowa. Czułem, jakby coś działo mi się z twarzą – opowiada Waldemar (67 l.), który przed rokiem przeżył pierwszy udar. Był wtedy na działce w Sławie. Nagle upadł na ziemię. Zdążył tylko zadzwonić do córki. – Pomocy! – wołał. Nikt nie słyszał, bo w zagrodzie biegał duży pies. – Niewiele pamiętam, bo przyjechała karetka i zabrali mnie – mówi. Pan Waldemar miał niedowład prawej ręki i nogi, a także zaburzenia mowy. Po długim leczeniu udało mu się przywrócić podstawowe funkcje życiowe.

Przyznaje, że wcześniej nie dbał o zdrowie. Palił papierosy, nie przestrzegał diety, nie uprawiał sportu. Do lekarza chodził tylko wtedy, gdy musiał. Nigdy nie mierzył ciśnienia, nie sprawdzał poziomu cukru. – I skończyło się, jak skończyło, ale kolejny raz takiego błędu już bym nie popełnił – zapewnia. Bywa, że oddział neurologiczny w naszym szpitalu pęka w szwach. – Nie ma dnia, abyśmy nie przyjęli kogoś z udarem – przyznaje ordynator Dariusz Kotlęga. Coraz więcej z pacjentów to osoby młode. – W wieku 20 czy 30 lat myślimy, że jesteśmy okazem zdrowia. To tylko mit. Niestety dopadają nas choroby cywilizacyjne związane z brakiem ruchu, siedzeniem przy komputerze, nieprawidłową dietą czy używkami. Chorujemy na nadciśnienie, cukrzycę, otyłość i nawet o tym nie wiemy. A to pierwszy sygnał, że grozi nam udar – wyjaśnia lekarz.

– Niestety, statystycznie, po takim udarze, co trzeci pacjent umiera – przestrzega doktor Kotlęga. Na szczęście mężczyzna przeżył, ale udar był na tyle silny, że do końca życia będzie niepełnosprawny. W głogowskim szpitalu funkcjonuje oddział neurologiczny i leczenia udarów mózgu. Trafiają na niego setki pacjentów w ciągu roku.

W zakładach pielęgnacyjno-opiekuńczych, gdzie trafiają niepełnosprawni pacjenci po udarach, kolejki. Tak jak w tym przy ul. Kościuszki w Głogowie. – Na fundusz trzeba czekać w kolejce nawet kilka miesięcy – nie ukrywa Helena Kijanko-Link. I nic nie wskazuje na to, aby to się zmieniło. Dlatego rodzina może wykupić prywatnie łóżko, ale to kosztuje miesięcznie blisko 3 tys. zł. Lekarze biją na alarm – trzeba inwestować w oddziały neurologiczne i kardiologiczne, bo co drugi Polak umiera na udar lub zawał.
MK

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się