Dzieje sięGłogów

Kamil ma 27 lat i choruje na boreliozę. Ukąszenie kleszcza odebrało mu zdrowie. Prosi o pomoc2 min na czytanie

Kamil ma 27 lat i choruje na boreliozę. Ukąszenie kleszcza odebrało mu zdrowie. Prosi o pomoc

Jeszcze dwa lata temu Kamil Kwiatkowski (27 l.) był zdrowym i szczęśliwym chłopakiem. Dziś walczy o zdrowie i odzyskanie swojego życia. Potrzebuje naszej pomocy.

Kamil choruje na neuroboreliozę i koinfekcje związane z boreliozą. – Choroba pozbawiła mnie uśmiechu i godności. Kleszcz odebrał mi życie – mówi. A do tej pory żył aktywnie, miał plany na przyszłość. – Jeździłem codziennie na rowerze, spotykałem się z przyjaciółmi, skończyłem studia inżynierskie. Byłem w szczęśliwym związku, pracowałem jako mechanik w jednej z okolicznych kopalń. Nie miałem żadnych problemów zdrowotnych – opowiada. Aż nagle, z dnia na dzień, choroba zrzuciła go z nóg. Myślał, że to zawał lub udar. Prawdziwą diagnozę usłyszał dopiero po roku męki. Na leczenie wydał już oszczędności odłożone na mieszkanie.

Radoxim 5

Po ciężkiej nocy z gorączką zbudził go łomot serca i problemy oddychaniem. Przez ponad rok wędrował od lekarza do lekarza. Cztery razy był w szpitalu. Słyszał różne diagnozy – reumatoidalne zapalenie stawów, autoimmunologiczne zapalenie mózgu, parkinsonizm, stwardnienie rozsiane.

Musiał przejść jeszcze wiele bardzo specjalistycznych badań, by wykryto przyczynę choroby – ukąszenie kleszcza. – Do poznania diagnozy zdążyłem stracić wszystko – pracę, znajomych, z którymi przestałem się spotykać. Zostałem sam. Miałem wrażenie, że moje życie się skończyło – opowiada.

Pan Kamil przekonał się, że jak drogie jest w Polsce leczenie przewlekłej boreliozy. – Do tej pory leczyłem się z własnych oszczędności. Niestety dalej już nie jestem w stanie finansować kosztów leczenia – wymienia fizjoterapie, antybiotyki, zioła, wizyty lekarskie, badania kontrolne, dieta przy antybiotykoterapii. Leczenie pochłania miesięcznie ok. 3000 zł.

Młody człowiek musi prosić o pomoc. – Choroba dała mi nieźle popalić i nadal uprzykrza mi życie, ale ja się nie poddaje i wierzę w wasze wielkie serca. Dajecie mi motywację i wiarę, że da się z tym wygrać – apeluje o dorzucenie cegiełki na jego dalszą walkę – Kamil wierzy, że będzie mógł wrócić do aktywnego życia. Można pomóc: TUTAJ:
RED

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się