Sport

Kibic, który przejął klub. Łukasz Gumienny (29 l.) za sterami Dragona Jaczów od trzech lat3 min na czytanie

Kibic, który przejął klub. Łukasz Gumienny (29 l.) za sterami Dragona Jaczów od trzech lat

W Jaczowie zawsze były marzenia o awansie do klasy okręgowej. Jest nowoczesny obiekt i boiska, na których trenują przed meczami z Chrobrym Głogów nawet pierwszoligowcy tacy jak Puszcza Niepołomice. I ich piłkarze dziwią się, że miejscowa drużyna kopie piłkę w A-klasie. – A to nie jest wszystko takie proste jakby mogło się wydawać – uprzedza Łukasz Gumienny, który jeszcze trzy lata temu, jako wierny kibic, myślał przecież inaczej. Teraz na wszystko patrzy z innej perspektywy.


– Kiedyś to były czasy – słyszymy na wsi. Mieszkańcy opowiadają, że do pomocy przy klubie, który był jedyną wiejską atrakcją, garnęli się ludzie. Ktoś sypał linie, ktoś inny zakładał siatki. Chętnych do pomocy nie brakowało. Dziś w dobie komputerów sytuacja się zmieniła. Kibice nadal przychodzą i wypełniają skromne trybuny Dragona, ale już jakby nikt społecznikiem nie chciał być.

– Bo to niewdzięczna praca – nie ukrywa Gumienny, który wskazuje, że zawsze znajdzie się ktoś do narzekania. – Czego by się człowiek nie dotknął i nie zrobił, to zawsze dla niektórych będzie źle. A zawsze powtarzam – chcesz? Zamieńmy się! – zachęca kibiców. Do tej pory nikt na jego apel nie odpowiedział. W klubie, jako prezes, jest trzeci sezon. Zaczęło się spontanicznie, gdy stary zarząd odchodził na zasłużoną emeryturę. Nie było komu prowadzić klubu. Nad zespołem pojawiły się czarne chmury, ba nawet widmo usunięcia drużyny z rozgrywek.

– Poszedłem na zebranie, padła propozycja – to była spontaniczna decyzja. Było jeszcze ze mną dwóch kibiców i oni też weszli do zarządu – przypomina sobie. Wtedy jeszcze nie zdawał sobie sprawy w co się… pakuje. Wydawać by się mogło, że zarządzanie A-klasowym klubem to przecież nic trudnego. A okazuje się, że wcale tak nie jest. To zarządzanie dość pokaźnym budżetem, który trzeba rozliczać skrupulatnie co do grosza, szereg spraw urzędowych i tych czysto piłkarski w Okręgowym Związku Piłki Nożnej w Legnicy.

– Trzeba być specjalistą od wszystkiego. I mieć zaufanie do tych ludzi, których masz pod ręką. Dlatego nigdy nie wtrącam się w sprawy sportowe. Od tego jest trener. Skupiam się na tym, czym mogę. Aby to wszystko sprawnie funkcjonowało trzeba poświęcić naprawdę dużo czasu. Często kosztem rodziny – zapewnia.

Drużynie w tym sezonie, który lada chwila może zostać anulowany, nie idzie. W tabeli dołuje, choć nadzieje na dobry wynik były duże. Mówiło się o awansie, bo wzmocniono skład. – A to tylko sport i musimy o tym pamiętać. Chłopaki grają w piłkę amatorsko, dla zabawy, nie pobierają za to wynagrodzeń. Pracują na zmiany. Trzeba od siebie wymagać, stawiać sobie jakieś cele, aby to miało sens. Ale też nie można krytykować, gdy nie idzie – wyjaśnia młody prezes.

Liczy na to, że uda się spełnić marzenia kibiców. Na razie klub działa w zawieszeniu. Do treningów wraca lada dzień, bo ma do dyspozycji dwa boiska i siłownię. Piłkarze będą ćwiczyć w grupach. Trenerskie stery w Dragonie objął Damian Kwaśnik – też młody, bo 32-letni trener, ale z bagażem doświadczeń. – I były piłkarz Chrobrego Głogów – zauważa.
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Sport