Dzieje sięGłogów

Kolejna restauracja na Starym Mieście zlikwidowana. Ta branża cierpi przez rządowe obostrzenia1 min na czytanie

Kolejna restauracja na Starym Mieście zlikwidowana. Ta branża cierpi przez rządowe obostrzenia

Tym razem mowa o restauracji Boska, która znajdowała się tuż za ratuszem. Raptem kilka miesięcy, bo można śmiało powiedzieć, że otwierała się wraz z początkiem epidemii koronawirusa, kiedy rząd… zamykał gastronomię. Lokal zlikwidowano – zgodnie z zapowiedziami – przed trzecią, wiosenną falą COVID 19.

– Gorszego momentu na rozkręcenie biznesu nie było… – przyznają głogowscy restauratorzy. A nie wiadomo, co ich jeszcze czeka. Mówią nam, że obietnice rządu to jedno, drugie rzeczywistość. Pomoc? – Oby tylko nie przeszkadzali. Wtedy dalibyśmy sobie radę – apelują, bo nic im więcej nie pozostało. Skutki epidemii odczuł chyba każdy, kto prowadzi ten biznes.

Jedni mniej, drudzy bardziej. Pizzę na wynos głogowianinie kupowali i kupują. Jednak restauracje, gdzie ludzie zasiadali przy stole, by zjeść wspólnie obiad lub uroczystą kolację, a także organizowali w nich przyjęcie z okazji urodzin dziecka czy komunii świętej – tam mają większy problem.

Anna Nienajadło na Starym Mieście prowadzi Wędzarnię Staromiejską. Nie chce być anonimowa i o problemach w branży mówi otwarcie. – Oczywiście mamy dowóz obiadów na wynos. Jednak to nie to samo. Ludzie chcieli wyjść z domów, zjeść w restauracji. Obroty spadły, a pracowników czy lokal trzeba utrzymać. Oszczędności w końcu każdemu się skończą – nie ukrywa. Bo do interesu trzeba dokładać od kilku miesięcy.

Straty można zrekompensować nieco oryginalnością i pomysłowością. Na przykład w Fuego, tuż przed świętami Bożego Narodzenia, można było do zamówienia otrzymać w gratisie colę. Ponadto nie zapomniano tam o akcji polegającej na zakupie dwóch pizz w cenie jednej oraz wielu innych. Każdy sobie radzi jak może.
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się