Dzieje sięGłogów

Koniec podwyżek? Trzeba liczyć na łagodną zimę i łaskawego dostawcę ciepła2 min na czytanie

Koniec podwyżek? Trzeba liczyć na łagodną zimę i łaskawego dostawcę ciepła

Trzy podwyżki za energię cieplną od początku roku – dwie w trakcie sezonu, kolejna tuż po nim. Jak to jest w ogóle możliwe? O to pytaliśmy Waldemara Figurę, kierownika działu eksploatacji w Spółdzielni Mieszkaniowej Nadodrze w Głogowie, bo przecież po zakończonym sezonie grzewczym do interesu dopłacimy wszyscy. I to sporo, bo w sumie podwyżki wyniosły 17 proc. Dla przeciętnej rodziny to nawet kilkaset złotych rocznie.

– Podwyżki taryf, czyli kosztów zakupu ciepła, które zrealizował dostawca, są zgodne z regułami ustalonymi przez ustawę o prawie energetycznym – mówi nam kierownik wyjaśniając, że takie taryfy muszą zostać najpierw zatwierdzone. – Kilka lat próbowaliśmy mediować z Urzędem Regulacji Energetyki. Wystąpiliśmy o to, aby dopuszczono nas do rozmów jako stronę – jednego z dużych odbiorców w tym regionie – ale niestety otrzymaliśmy odpowiedź, że przepis tego nie przewiduje. To ta właśnie instytucja działa w naszym imieniu i dla naszego dobra – tak usłyszeliśmy. Jak to wygląda w praktyce? Pokazał to ten rok. To były trzy zmiany kosztów zakupów ciepła: w grudniu i styczniu, czyli wtedy, kiedy mamy największe zużycie ciepła w budynkach. Mamy kumulację zdarzeń – krótsza, ale intensywniejsza. To razem skumulowane dało nam takie wyniki – tłumaczy.

Czy to koniec podwyżek? Trudno powiedzieć. Na podstawie wyliczeń po tym sezonie spółdzielnia przygotowała zaliczki oparte o średnią z ostatnich trzech lat. – Jeżeli nie będzie zmian kosztów zakupu – na którą przewidujemy rezerwę w granicach 5 proc. – i jeżeli zima będzie łaskawsza, to następny sezon może wyjść całkiem dobrze – dodaje Figura. Czyli jest szansa, że jeżeli pogoda dopisze, to zapłacimy mniej. W przeciwnym razie trzeba przygotować się na najgorsze. Na kolejne dopłaty i podwyżki.
RED

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się