Extra

Koty jak lamparty! Takich w Głogowie nie ma nikt3 min na czytanie

Koty jak lamparty! Takich w Głogowie nie ma nikt

Grzegorz Laszczowski zakochał się w bengalach, a potem zaraził tym swoją żonę – lekarkę weterynarii. – Teraz mam leczenie kotów za darmo – śmieje się. Laszczowscy mają hodowlę bengali. Właśnie przeprowadzili się do domu na ul. 10 Maja i tam można zobaczyć ich niezwykłe koty. Ludzie zaglądają przez płot, dziwią się, gdy koty akurat wyjdą do zewnętrznego kojca. Bo te koty pięknie i egzotycznie wyglądają. Mają umaszczenie w plamki i cętki, jak u leoparda azjatyckiego. 

Koty jak lamparty! Takich w Głogowie nie ma nikt 1

Wygląd lamparta, a charakter kota domowego. A do tego przepiękne futerko i oczy, od których nie można wzroku oderwać. To właśnie jest krzyżówka dzikich kotów bengalskich z amerykańskim kotem krótkowłosym, a do tego kot abisyński, egipski mau i burmski. Niezwykły szejk. Ta rasa jest stosunkowo nowa, w sumie znana od lat 70. zeszłego wieku. – Coś mnie tknęło, gdy kilka lat temu poszedłem po żonę do pracy do lecznicy dla zwierząt i na korytarzu zobaczyłem pana z takim właśnie bengalem. Kot wydał mi się uroczy, bardzo ładny, a gdy go dotknąłem, to przeszły mnie ciarki. Te koty nie tyle, że pięknie wyglądają, co są przeurocze w dotyku. Człowiek ma wrażenie jakby głaskał aksamit – uważa Grzegorz Laszczowski, z zawodu hutnik pracujący w fabryce srebra w Hucie Miedzi Głogów. A po pracy zajmuje się kotami. 

– Nasz pierwszy kot to szary dachowiec, Kociołka, która jest z nami do dziś. Natomiast pierwszym bengalem była Yumiko, którą kupiłem z prawem hodowlanym. To bardzo ładny kot, dziś utytułowana ślicznotka – międzynarodowa kocia mistrzyni – zachwala pan Grzegorz swoją pupilkę. Bris Yumiko Marbi.pl – bo tak brzmi całe imię tej kociej arystokratki, która jest prawdopodobnie najbardziej utytułowaną kotką w regionie. Grand International Champion dostaje w Polsce i za granicą. Praktycznie na każdej wystawie, na jaką pojedzie, jest uznawana za najpiękniejszą. A była już na wielu wystawach i dalej jeździ.

– Ma wyjątkową kufę, czyli pyszczek, oraz niezwykłe zielone oczy. Poza tym wdzięk i urok. Nagradzają ją wszędzie, gdzie tylko pojedzie, na każdej wystawie – zarówno za kolorystykę, jak i zachowanie – opowiada zauroczony hodowca. Yumiko jest z hodowli z Ząbkowic Śląskich, po rodzicach championach (Danielu i Akicie), przeznaczona do hodowli i na wystawy. Jest bardzo towarzyską i aktywną, a także wielką gadułą. – Dziś ma cztery lata i jest właściwie twarzą naszej hodowli. Zabieram ją na każdą wystawę, gdyż chcę, aby zdobyła jak najwięcej tytułów, gdyż niedługo przejdzie na kocią emeryturę – planuje pan Grzegorz. A Yumi uwielbia podróże i wystawy. Na kocim wybiegu świetnie się bawi. 

Julia Laszczowska jest lekarzem weterynarii, więc zarówno w pracy, jak i po pracy zajmuje się kotami, a jeszcze specjalizuje się właśnie w kotach. A teraz tych kotów w domu trochę ma: oprócz najstarszej buraski Kociołki, która wszystkich kotów pilnuje i nimi rządzi, jest Yumi i jej córka Arya. A do tego cztery kociaki, które mają 6 miesięcy. – Uwielbiam się nimi zajmować. To moja pasja – mówi Grzegorz Laszczowski, który kiedyś ma zamiar zająć się tylko swoją hodowlą. Może na emeryturze? – zastanawia się.
Sprawdź, kto napisał ten artykuł i gdzie był publikowany:  

Koty jak lamparty! Takich w Głogowie nie ma nikt 3

Zobacz inne

Więcej w Extra