FotoSport

Lider stracił punkty. Dragon ma czego żałować8 min na czytanie

1

– Trochę szkoda, ale trzeba grać dalej – mówił po niedzielnym (13.09.) meczu Damian Kwaśnik, trener Dragona Jaczów, który przed własną publicznością dość niespodziewanie tylko zremisował z Kłosem Moskorzyn. Był to bardzo wyrównany mecz. Lider stracił punkty, rywal miał co świętować. Radość była wielka.

Była 2. minuta spotkania, kiedy w świetnej sytuacji znalazł się Bartłomiej Michalski. Otrzymał idealnie zagraną piłkę od Wojciecha Mysłowskiego i nie mógł z niej nie skorzystać – stało się Dragon prowadził 1:0. Wtedy jeszcze nic nie wskazywało na to, że gospodarze w tym meczu będą mieli w ogóle jakieś problemy. Wydawało się, że pójdą za ciosem i będą zdobywać kolejne bramki. Tymczasem popełnili proste błędy. – Zbyt proste, które kosztowały nas dwie bramki – w tym jednego karnego. Uważam, że to takie prezenty dla rywali, tylko z jakiej okazji? Do świąt daleko – dziwił się trener.

Dragon przegrywał 1:2 i robił wszystko co mógł, aby doprowadzić do remisu. Czas uciekał. W 52. minucie znów zaskoczył ten sam duet Mysłowski-Michalski. Ponownie ten pierwszy asystował, drugi strzelał. Okazji na kolejne gole było mnóstwo, ale brakowało skuteczności. I trochę szczęścia, bo faktycznie piłka mijała słupek o centymetry. Kłos nie poddawał się, choć opadał z sił. Im bliżej ostatniego gwizdka sędziego, tym więcej problemów zdrowotnych. Ten mecz zakończył się remisem 2:2.

– Jest tak, że rywale grając z nami, spinają się, jakby był to najważniejszy mecz sezonu. Gramy w otwarte karty – chcemy awansować, ale i takie mecze będą się zdarzały. Wszystkiego w sezonie nie wygrasz. Punkt cieszy, trzeba go szanować – studził nastroje po meczu szkoleniowiec miejscowych. Dragon w tym sezonie jeszcze nie przegrał i ten remis też niewiele zaszkodził na szczycie tabeli.
RED

Podziel się informacją ...
  • 49
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Foto