Maciej Służenko dniami i nocami fotografuje śluby i wesela, a nad ranem bierze śpiwór i jedzie do lasu…

Maciej Służenko dniami i nocami fotografuje śluby i wesela, a nad ranem bierze śpiwór i jedzie do lasu...
1

Kiedy już znajdzie się w lesie, godzinami czeka w czatowni na odpowiedni moment. Jako jedyny uchwycił wilka pod Głogowem… Dziś bez fotografii żyć się nie da. Fotografów jest dużo, a ludzie są od zdjęć uzależnieni. Cyk kolacja, cyk spotkanie przy grillu, cyk, bo właśnie wstałam i idę do pracy. – Kiedyś było inaczej – wzdycha Maciej Służenko, a wie, bo fotografią zajmuje się od 30 lat. – Czyli byłem bardzo mały – śmieje się 42-latek.

Faktycznie w tamtych czasach trzeba się było trochę natrudzić, żeby zrobić zdjęcie, a jeszcze bardziej natrudzić, żeby zrobić dobre zdjęcie. A potem je wywołać. – Codziennie latałem z aparatem na kliszę. A że klisze były drogie, a potem wywołanie także, czasem w tygodniu zrobiłem jedno zdjęcie – śmieje się, że dopiero później miał swoją własną ciemnię. Najpierw w domowej łazience – która na ten czas była wyłączana z użytku, a potem w pokoju. – Miałem 10 lat i to mi zostało. Pewnie zostanie na całe życie – mówi o swojej pasji, która przerodziła się także w pracę.

Tak się składa, że fotografie, które robi, są… wyjątkowe. Bije z nich jakaś energia. Potrafi wychwycić wyjątkowy moment, uczucia na twarzy. Nie ma się więc co dziwić, że jest rozchwytywanym fotografem na wesela i komunie, reportaże z tych uroczystości, w których on się specjalizuje. Jest także często wynajmowanym na tzw. sesje rodzinne, które ostatnio są bardzo modne. Ludzie chcą, aby to on zrobił im najpiękniejsze zdjęcia, najbardziej klimatyczne, jakie można sobie wyobrazić. Nie mówiąc o tym, że przez kilka lat współpracował z dużą firmą spożywczą, której pracowników fotografował. To była tzw. fotografia biznesowa.

– Kiedyś pracowałem na etacie, ale ciężko było to pogodzić z własną działalnością. Pojawiło się tyle zleceń, że rzuciłem stałą pracę i zająłem się fotografowaniem. – Ludzie teraz bardzo lubią się fotografować i upubliczniać wszystko, co im się przydarzyło – wzdycha, ale dzięki temu, dzięki większej otwartości na oko aparatu, może robić takie piękne zdjęcia i pracować tak jak lubi. Czasem zatrudniają go na drugim końcu Polski. Nie ma sprawy! Albo może jechać do Pragi na Most Wacława fotografować zakochaną parę.

– Czasem, gdy wracam po północy z pracy, wcale nie idę spać – opowiada o pasji, którą od kilku lat może dodatkowo realizować. Tylko dla siebie, dla swojej ciekawości, przyjemności i satysfakcji to robi. – Przebieram się w maskujące ubrania i jadę do lasu – mówi, że czeka tam na świt i fotografuje zwierzęta. Czasem musi iść po pas w bagnie. Tak zdobył zdjęcie jelenia o świcie, kuny, dzikiej gęsi i żurawia. – Fotografia przyrodnicza mnie fascynowała od dziecka. Organizuję sobie stanowisko w lesie, często jest to namiot, siatka do maskowania albo tzw. czatownia na zimę – bo trzeba się ukryć, żeby zwierzęta nie czuły, że ktoś je obserwuje – mówi. Ile godzin czatował, żeby zrobić zdjęcie lisa ciekawsko wyglądającego z nory, tego nawet nie liczył. Ale opłacało się, zdjęcie jest piękne. Kilkanaście godzin czekał na czaplę. A wilk jest jego największym fotograficznym trofeum, choć zdjęcie wyszło nie takie jak by chciał.

Wszystko to działo się w lasach pod Głogowem, ale dokładnego miejsca nie chce zdradzić. – Pierwszy raz spotkałem go w zeszłym roku, w maju. Przeżyłem szok, nie mogłem uwierzyć, że to wilk. Ale tak, przebiegł ze 300 metrów ode mnie przez łąkę – opowiada, jak bardzo był zły na siebie, że nie zdążył przycisnąć spustu. – Pięć dni później fotografowałem kruki przy padlinie. Znów mi przebiegł, ale ponownie mi się nie udało. Ale w tym roku w maju był dosłownie kilkadziesiąt metrów ode mnie, w wysokiej łące. Patrzył na mnie. I zrobiłem to – wspomina tamte emocje. To niesamowite przeżycie, takie bliskie spotkanie ze zwierzęciem, kiedy fotograf dosłownie czuje jego oddech, bicie jego serca. – Megaemocje – opisuje. – Niestety, taka fotografia jest bardzo czasochłonna. Bywa tak, że 10 razy jadę do lasu, czatuję i nie mam żadnego zdjęcia – przyznaje. Te fotografie robi tylko dla siebie. – To są moje osobiste trofea – mówi.
DON

Podziel się informacją ...
  • 89
  •  
  •  
  •  
  •  
  •