BIZNESStarówkaSerceGłogowa

„Mamma mija” czyli “O matko! Jakie to dobre!” Przepis na sukces w… garnku2 min na czytanie

„Mamma mija” czyli O matko! Jakie to dobre!Przepis na sukces w… garnku

Kiedy zaczynali, wiedzieli jedno – będą gotować jak dla siebie. Bo tylko taka kuchnia gwarantuje, że ludzie wracają, a kucharze na brak gości nie narzekają.

To już osiem lat, od kiedy Agnieszka i Tadeusz Dąbrowscy czekają z dobrym jedzeniem na głodnych głogowian. Oboje wyznają zasadę – nagotowałeś, podziel się z innymi. A że lubią gotować to i przyjemność stała się sposobem na życie. Byli pierwszymi w naszym mieście, którzy odważyli się na sprzedaż potraw na wagę – ile chcesz, co chcesz, tyle nakładasz na talerz i jesz. – Pani z sanepidu zapytała, co będziemy robić z resztkami. Odpowiedziałem, że oprócz kości z żeberek czy kurczaka nie będzie nic zostawało – Tadeusz Dąbrowski miał rację. Na zmywak trafiają puste talerze, co świadczy o jednym – jedzenie jest smaczne.

Zaczynają skoro świt. Trzeba przywieźć warzywa, owoce, mięso i ryby. Wszystko świeże i najlepszej jakości. Zanim otworzą tawernę, bo tak nazwali swój lokal, muszą wszystko przygotować, wstawić zupę i od lat hit, czyli szarpaną karkówkę, którą piecze się co najmniej cztery godziny. Wszystko co proponują danego dnia robią na oczach gości, wszystko też przygotowywane jest od ręki, tak aby było świeże i smaczne.

– Wiedzieliśmy, że stawiamy na kuchnię domową, uczciwą, taką jak u mamy, taką, której nie trzeba się wstydzić, na takie potrawy, jakie sami chcielibyśmy jeść – Agnieszka Dąbrowska, właścicielka lokalu, nie ma wątpliwości, że tylko tak można osiągnąć sukces w gastronomii. A jej mąż, który – sam siebie nazywa z uśmiechem – tylko kuchcikiem – dodaje – dania polskie to podstawa, choć mamy też nutę włoską. Interes rozwinął się bez reklamy, ulotek i promocji. Wystarczyła jakość i szybkość jedzenia – gość wchodzi, wybiera co chce, je i wychodzi.

W lokalu jest też możliwość kupienia oryginalnych produktów włoskich – makaronów, serów czy oliwek. Jak zapewniają – gotują bez ulepszaczy. Nie znajdziemy u nich ciężkich tłuszczów, za to dużo zdrowej oliwy, pieprz, sól i zioła. I pomysłowość, bo jak mówią – ważne, aby obiad był urozmaicony. Dlatego każdego dnia serwują mięsa w różnej postaci, sporo surówek, ryż, kasze i zapiekane ziemniaki czy makarony. Ma być kolorowo, smacznie i zdrowo. Ma być też rodzinnie – większość klientów to każdego dnia te same osoby, z którymi pan Tadeusz lubi porozmawiać, poleca nowości i zdradza co i jak było gotowane. Nie może być jednak inaczej – kuchnia to jego żywioł.
RED

Jestem kociarą i jestem z tego dumna 1
Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w BIZNES