Extra

Martyna odnosi kolejny sukces! Jej trener Maciej to również jej miłość3 min na czytanie

Martyna odnosi kolejny sukces! Jej trener Maciej to również jej miłość

Dzisiaj Martyna Kierczyńska wywalczyła kolejny tytuł. Tym razem w Turcji na Mistrzostwach Europy w K1 zdobyła złoto. Ciągle u jej boku – w domu i na treningach – jest jej mężczyzna Maciej Domińczak. Poznajcie historię tej miłości. On trener, ona jego zawodniczka. Co tam między nimi zaiskrzyło? Szczerze odpowiadają: „To jest miłość.”

Poznali się na treningach. Martyna Kierczyńska (20 l.) jako nastolatka zaczęła trenować muaythai w klubie Legion Głogów, który założył Maciej Domińczak. – Od razu zauważyłem, że jest kogo trenować – przyznaje Maciej Domińczak, który od początku był jej trenerem. A Martyna okazała się bardzo ambitna, pracowita i uzdolniona sportowo. Z biegiem czasu, gdy zaczęła jeździć na najważniejsze zawody i zdobywać medale, treningi miała coraz częściej, bo trzeba się było solidnie przygotować. Tak to się rozwijało. 

Na początku się zaprzyjaźniliśmy – mówi szczerze Martyna, że żadne z nich nie spodziewało się tego, jak rozwinie się ta przyjaźń. Ona go podziwiała jako trenera. On ją cenił jako zawodniczkę. Do tego doszły długie treningi, ciężka praca, adrenalina, radość z sukcesów, wspólne problemy i zainteresowania. To była wspólna pasja.

Tak sport zmieszał się z życiem prywatnym. Były spotkania po zawodach, były rozmowy o życiu. W pewnym momencie trener spojrzał na Martynkę, swoją ulubioną i najzdolniejszą zawodniczkę, inaczej. – To przyszło znienacka – przyznaje, że od roku są parą. Od pół roku mieszkają razem. – Wszyscy w naszym środowisku o tym wiedzą. Większość reakcji jest przychylnych, gdyż obracamy się wśród przyjaznych nam ludzi. Przyjaciele uważają, że idealnie do siebie pasujemy. Ja nerwus, Martynka taka cicha i spokojna – uważa trener. – Oczywiście niektórzy nas obgadują i źle o nas mówią, ale trudno. Tak się zdarza – przyznaje.

On 40–latek, jej nauczyciel. Ona 20–latka – jego uczennica. Teraz mieszkają razem, i to we czwórkę – z dziećmi Macieja Domińczaka, 16-letnią córką i 17-letnim synem. Sytuacja jednak nie jest typowa, gdyż Martyna jest tylko kilka lat starszą macochą. – To było dla nich zaskoczenie, lecz szybko się oswoiły z sytuacją. Moje dzieci znają Martynkę od lat, cenią ją i świetnie się dogadują. Mają przyjacielskie relacje – chwali pan Maciej, dodając coś, co jest bardzo ważne – jego dzieci także zajmują się sportem walki i także trenują w jego klubie. Córka rekreacyjnie, a syn odnosi sukcesy na zawodach. Cały dom, cała rodzina żyje tym sportem. – Myślę, że nie widzą problemu, że jesteśmy razem, no ale za to widzą, że tato jest szczęśliwy – ocenia. 

Ona chętnie opowiada o swoim ukochanym. – Zainteresowało mnie w nim to, jaką jest osobą. Dobry, odpowiedzialny i opiekuńczy. Po prostu pasuje mi pod każdym względem – Martyna Kierczyńska zdradza, co myśli o swoim partnerze. I dodaje, że już wie: To jest na pewno ten jedyny. – Ona mnie urzekła już od początku. To jest wyjątkowa dziewczyna, zapewniam – mówi o Martynie Maciej Domińczak i wymienia jej najważniejsze atuty: skromna i pracowita. 

– Martyna nie wdaje się w konflikty, nie ma w niej agresji, emanuje z niej niebywały spokój. Jest inna niż 90 proc. dziewczyn w jej wieku. Jestem cholerykiem, a ona wie, jak mnie uspokoić – przyznaje trener. Pierwszego pocałunku nikt nie planował, ale po prostu kiedyś się wydarzył. Tak niespodziewanie i spontanicznie. – Martyna ma niesamowity talent do tego sportu. To, że jesteśmy razem, że razem trenujemy i mieszkamy, to nawet pomaga w przygotowaniach, bo wymienia się wiele uwag – opowiada Maciej Domińczak.

Tekst: „Głos Głogowa – Tygodnika Lokalny”.
Fot. Martyna Kierczyńska /Facebook/

Zobacz inne

Więcej w Extra