Dzieje sięGłogów

Miał być huczny jubileusz z okazji 50-lecia. Świętowania nie będzie, ale pracy też nikt nie straci2 min na czytanie

Miał być huczny jubileusz z okazji 50-lecia. Świętowania nie będzie, ale pracy też nikt nie straci

– Chyba takiego kryzysu, w historii naszej firmy, jeszcze nie przeżyliśmy – nie ukrywa Marcin Meryk, który na ponad dwa miesiące musiał zamknąć swoje cukiernie, kawiarnie oraz sklepy. I myślał, co zrobić, gdy przychody firmy z dnia na dzień spadły o 70 proc. A zatrudnia w sumie 35 ludzi. – Oni mają do utrzymania swoje rodziny. Też muszą opłacić rachunki czy spłacić kredyty – bił się z myślami. Postanowił, że nikt nie straci pracy. Co więcej – nie było cięcia zarobków. Choć przecież sytuacja była niepewna.

W czerwcu 1970 roku wszystko się zaczęło. Marian Meryk, cukiernik z zawodu, przy ul. Morcinka otworzył własny lokal. Wcześniej nauki pobierał w Legnicy, prowadził biznes w Gliwicach. – Były to inne czasy. Tata opowiadał, że chciał szybciej otworzyć cukiernię w Głogowie, ale nie dostał na to pozwolenia. Po trzech latach się udało – wspomina pan Marcin. Biznes szybko się rozkręcił. Smak ich wypieków przypadł do gustu głogowianom. Chętnie tam wracali. A teraz ich firma świętuje jubileusz 50-lecia. Dziś to już nie tylko cukiernia przy ul. Morcinka, ale też kilka innych lokali w całym mieście.

– Można powiedzieć, że tutaj się wychowałem. Ukończyłem szkołę w Poznaniu, później wróciłem do Głogowa, aby pomóc ojcu. Po jego śmierci przejąłem cukiernie – opowiada. Nie ukrywa, że miał wiele obaw. – Zadanie trudne – czy podołam wyzwaniu? Było trochę stresu, trochę adrenaliny. Okazało się, że chyba godnie zastąpiłem tatę, bo ludzie nadal tu są i nas chwalą – dodaje.

Byli także w ostatnich tygodniach, gdy im się nie wiodło. Gdy powodu epidemii koronawirusa trzeba było zamknąć lokale. Szukali swojej szansy. Wprowadzili wydawanie m.in. pączków na wynos. – Najpierw zapowiadali, że zamykają nas na dwa tygodnie. Później na kolejne dwa i… skończyło się na dwóch miesiącach. Ojciec zawsze powtarzał, że gdy zatrudniasz ludzi i jesteś za nich odpowiedzialny, to musisz mieć na koncie pieniądze na zabezpieczenie ich choć na jakiś czas. A nie linię kredytową w banku. Tylko dzięki oszczędnością udało się uratować etaty. Pomoc państwa, miasta? Złożyłem wnioski i czekam. Nie oczekuję cudów, ale tego, aby nikt nam – przedsiębiorcom – nie przeszkadzał w prowadzeniu swoich działalności – apeluje.

Świętowanie jubileuszu miało być huczne. Uroczystość planowano podczas Dni Głogowa. Skończy się na małym, pysznym torcie.
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się