Dzieje sięGłogów

Mieszkańcy: Bezdomni rozbierają dach cukrowni. Gdzie jest starostwo, konserwator i prokurator?3 min na czytanie

Mieszkańcy: Bezdomni rozbierają dach cukrowni. Gdzie jest starostwo, konserwator i prokurator?

– Bezdomni rozbierają dach budynku po byłej cukrowni – alarmuje nasz Czytelnik, który mieszka tuż obok i jest świadkiem, jak z tego terenu wynoszone są różne elementy konstrukcyjne. – Mieszkańcy pobliskich bloków to widzą, a nikt nie interweniuje? Ile można o tym mówić? Nagłaśniać? Gdzie jest starostwo, gdzie jest konserwator? – pyta. Uważają, że tam może dojść do tragedii. – A gdy budynek się zawali? – zastanawiają się.

Temat cukrowni znów wraca. W sprawie popadającego w ruinę budynku pod koniec roku interweniował też radny powiatowy Marcin Kuchnicki. Złożył w tej sprawie interpelacje do zarządu powiatu. Dopiero, po kilku miesiącach – bo w marcu – dostał odpowiedź.

Radoxim 5

– Wnioskuję do zarządu powiatu głogowskiego o podjęcie działań w sprawie zobowiązania właściciela pustostanu po nieistniejącej cukrowni do zabezpieczenia terenu oraz obiektu przez osoby postronne – apelował w piśmie. Tłumaczył, że bezdomni powodują duże zagrożenie. – Pozyskują sobie złom stanowiących części konstrukcyjne tego budynku – argumentował. Przypominał, że w Polsce wielokrotnie doprowadzało to do różnych wypadków i katastrof budowlanych. A liczy się ludzkie życie. W cukrowni interwencji policji i strażaków też nie brakuje – bezdomni rozpalają tam ogniska, dochodzi do pożarów.

W odpowiedzi odesłano mu pismo przygotowane przez Dolnośląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków we Wrocławiu. Małgorzata Lisewska, kierownik delegatury w Legnicy, informuje, że zgodnie z ustawą o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami właściciel lub posiadacz, który nie zabezpieczył go w należyty sposób przed zniszczeniem podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. – Tutejszy organ konserwatorski, po przeprowadzeniu czynności w terenie, już w 2019 roku wniósł do Prokuratury Rejonowej w Głogowie o wszczęcie postępowania w stosunku do właściciela budynku – jest napisane. Właściciel został ukarany grzywną za wykroczenie. Mimo to do tej pory nie zabezpieczył budynku w odpowiedni sposób. Kara finansowa nie rozwiązała problemu.

– Wojewódzki konserwator zabytków, działając zgodnie ze swoją właściwością, dokonuje porównania i oceny rzeczywistego stanu obiektu zabytkowego ze stanem wymaganym przepisami ustawy – zwraca uwagę kierownik. – Podstawą wydania zaleceń lub decyzji nakazującej jest więc stwierdzenie, że stan zabytku zagraża jego wartościom artystycznym, naukowym lub historycznym, a właściciel dopuścił się uchybień z zakresu swoich obowiązków co do sposobów obchodzenia się z obiektem zabytkowym. Organ konserwatorski nie dokonuje oceny stanu technicznego, w tym zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzi, bezpieczeństwa mienia bądź środowiska, oceny czy obiekt jest w nieodpowiednim stanie technicznym lub też powoduje swym wyglądem oszpecenie otoczenia – tymi słowami kończy się pismo.

I właśnie tak wygląda w ostatnich miesiącach walka o bezpieczeństwo na terenie tego obiektu – to wymiana pism, z których niewiele wynika. Wynika w zasadzie tyle, że od lat ani konserwator, ani prokuratura, ani starostwo nie są w stanie skutecznie rozwiązać tego problemu. A właściciel cukrowni ciągle obiecuje, że zabezpieczy teren. Tylko obiecuje.

– Odpowiedź w sprawie cukrowni zarówno w opinii konserwatora, jak i nadzoru budowlanego nie powstrzymuje prac prowadzonych przez złomiarzy, którzy na dzień dzisiejszy bez żadnych problemów dalej rozbierają elementy konstrukcyjne budynku. Tam może dojść do katastrofy budowlanej, jeżeli nie będzie reakcji w tej sprawie. Uważam, że trzeba znaleźć sposób, aby zabezpieczyć budynek – kwituje radny.
RED

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się