Extra

Milana? Tu produkuje się i handluje na skalę lokalną, krajową, a nawet międzynarodową!4 min na czytanie

Milana? Tu produkuje się i handluje na skalę lokalną, krajową, a nawet międzynarodową!

– Relikt PRL-u – mówią głogowianie o Milanie, która została uroczyście oddana do użytku 22 lipca 1976 roku, czyli w dzień Narodowego Święta Odrodzenia Polski. Potem, latami, gmach podpadał w ruinę. By znów przywrócono mu blask. I choć budynek z zewnątrz nie zachwyca, najważniejsze, że pracę mają tam setki mieszkańców.

Wśród nich A&R Textil, która produkuje m.in. okrycia do foteli montowanych na wyciągach narciarskich czy do fotelików samochodowych dla dzieci. – Wszystko trafia na rynek niemiecki – mówi nam Marta Sala (31 l.), pracownik biurowy, która dodaje, że ostatnio realizowali jedno z większych zamówień w historii swojej firmy. – Przygotowywaliśmy okrycia do foteli na wyciąg ze specjalnym logo na zbliżające się mistrzostwa w snowboardzie – zdradza.

W budynku Milany wynajmują pomieszczenia o łącznej pow. 1000 mkw. W największym jest kilka stanowisk z maszynami do szycia. Obecnie zatrudniają 21 krawcowych, ale tych ciągle mało. – Można powiedzieć, że nasza zawód jest na wymarciu. A my, krawcowe, to takie dinozaury! – żartuje Teresa Wójcik (55 l.), która wspomina, że szkołę dla szwaczek kończyła w Nowej Soli, gdzie pierwsze doświadczenie zdobywała w zakładzie o równie pięknej historii jak ta Milany – zakładzie nici Odra.

O piętro wyżej znajdziemy siedzibę sklepu internetowego z odzieżą używaną. Biznes od blisko dwóch lat prowadzi tu Anna Siemek (26 l.). Nie ukrywa, że przygoda z własną działalnością gospodarczą rozpoczęła spontanicznie. – Akurat byłam na wychowawczym i opiekowałam się dzieckiem. Zaczęłam sprzedawać te ciuszki, z których wyrosło dziecko. Okazało się, że popyt na takie rzeczy jest duży – opowiada.

Potem znalazła dostawców odzieży w Anglii, skąd ściąga ją hurtem. Przebiera, robi zdjęcia, publikuje i sprzedaje. Interes się kręci. Lepiej jesienią niż latem, ale da się przeżyć. Zwłaszcza, że koszty prowadzenia tego biznesu nie są zbyt duże.

– Szukaliśmy magazynu. Przejeżdżając obok Milany zobaczyliśmy baner z napisem „lokale do wynajęcia.” Zadzwoniliśmy. Okazało się, że wolny jest akurat taki, jaki potrzebujemy – dodaje pani Anna. I cena był zachęcająca, bo może trudno w to uwierzyć, ale za metr kwadratowy wynosi ledwie 7 zł netto. Do tego oczywiście należy doliczyć jeszcze bieżące opłaty za wodę, prąd czy ogrzewanie. Ale i tak się opłaca. – Ceny najniższe w mieście! – cieszy się.

Niestety cena nie idzie w parze z inwestycjami w tym budynku, który jest w opłakanym stanie. Choć – jak mówią przedsiębiorcy – im salony do zarabiania pieniędzy nie są potrzebne.

Niemal pod drzwi Milany podjeżdża autobus komunikacji miejskiej. Co prawda przystanek woła o pomstę do nieba, bo – gdy pada deszcz – nie daje schronienia. Jest też ciemno. – Przydałoby się oświetlić ten plac przed budynkiem – nie ukrywają. Narzekają też na brak porządku. Sugerują, że mogliby nawet dopłacić do czynszu, aby zatrudnić firmę sprzątającą.
RED

Podziel się informacją ...
  • 414
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Extra