Dzieje sięGłogów

Nagłośniliśmy sprawę, jest odzew. Pomoc i szansa na to, że Liliana przeżyje. “Dziękuję!”2 min na czytanie

Nagłośniliśmy sprawę, jest odzew. Pomoc i szansa na to, że Liliana przeżyje.

Liliana ma trzy miesiące. I odkąd przyszła na świat, to ciągle leży w inkubatorze. Walczy o życie. Bo tuż po porodzie u tej małej głogowianki stwierdzono straszną chorobę – zwłóknienie płuc. Rodzice błagają o pomoc, bo lekarze w Polsce bezradnie rozkładają ręce. – Ratunku! Czy nie można pomóc naszej córeczce? – zastanawia się Klaudia Dziura, matka. Być może się jednak uda, ale nie tutaj. W Niemczech.

– Jest to choroba wywołana wrodzoną bakterią Mycoplasma Pneumonia – opowiada nam głogowianka dodając, że dziewczynka od urodzenia jest podłączona do respiratora. – I leczona antybiotykoterapią, sterydoterapią oraz aerozoloterapią. Jednak jej stan nie uległ poprawie – martwi się. Wspomina, że w trakcie ciąży lekarze niczego złego się nie dopatrzyli. Mówili, że dziecko jest zdrowie, że nic złego mu nie grozi. – Ciąża była wzorowa – przypomina sobie. Dlatego te wszystkie problemy przy narodzinach Liliany były dla nich wielkim zaskoczeniem. – Nie oddychała, nie płakała. Od razu podłączyli ją do tlenu. Mijały kolejne dni, a my nie wiedzieliśmy co dzieje się z naszym dzieckiem. Twierdzili, że… będzie dobrze. Nie było. Po piętnastu dniach powiedzieli nam, że trzeba szukać pomocy. Chwilę później stwierdzili chorobę – mówi mama.

Nie ukrywa, że lekarze w Polsce są bezradni. Szukali pomocy wszędzie, gdzie tylko mogli. – Usłyszeliśmy, że za jakiś czas będziemy musieli się pożegnać z naszą córeczką, że nie ma dla niej ratunku – dorzuca. Ale się nie poddają. Po artykule opublikowanym na portalu MyGlogow coś w tej sprawie drgnęło. Pojawiła się szansa i nadzieja. Zgłosiło się do nich Głogowskie Stowarzyszenie Otwarte Drzwi. Dowiedzieli się, że jest klinika w Niemczech, która chciałaby podjąć się leczenia małej bohaterki z Głogowa. – Jesteśmy już po pierwszych rozmowach z lekarzem i jego tłumaczem z University of Greifswald. Na ten moment wiemy, że tylko transplantacja obu płuc może uratować nasze dziecko. W Polsce nie wykonują przeszczepów u tak maleńkich dzieci. Lekarze zapoznają się szczegółowo z historią medyczną córki. Jaka jest szansa? Tego dowiemy się już niedługo. Jednak mamy ogromną nadzieję i bardzo dużo siły, żeby walczyć – przekazuje nam pani Klaudia. Nie wiadomo ile to będzie jeszcze kosztowało. Najważniejsze dla nich jest to, że pojawiła się pomoc. I nie ważne gdzie – tutaj czy za granicą.

– Dlatego dziękujemy również wam za zainteresowaniem się sprawą. Oddźwięk tego artykułu był ogromny. Kontaktowało się z nami wiele osób. Teraz mamy nadzieję, że nasza córeczka przeżyje. Nie kończymy poszukiwań pomocy, bo to dopiero pierwszy szpital, który się zainteresował naszą sprawą – kończy mama. Oczywiście o losach Liliany nadal będziemy informować.
RED

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się