Extra

Nie brakuje dzieci, które przychodzą do szkoły głodne. Rodzice nie mają czasu robić im śniadań!3 min na czytanie

Automatycznie zapisany szkic 53

Uczeń narzeka na ból brzucha. W gabinecie pielęgniarki pada najpierw pytanie – jadłeś śniadanie? – Nie… – dziecko w tak prostej sprawie nie potrafi skłamać. – Dzieci biorą przykład z rodziców. Trudno oczekiwać, że dziewczynka, której mama ciągle się odchudza i łyka kapsułki mające zmniejszyć apetyt, będzie się zdrowo odżywiać – obrazuje problem Elżbieta Lange, psychodietetyk i terapeutka. I wskazuje dalej – jeśli tata żywi się chipsami i piwem, to syn również będzie powielał ten schemat niezależnie od tego, ile surówek zostanie podanych na obiad. – Jeżeli rodzice chcą, by dzieci odżywiały się zdrowo, w pierwszej kolejności muszą zmienić własne nawyki – terapeutka upomina i powołuje się na badania, z których wynika, że co trzeciej matce zdarza się nie zjeść śniadania przed wyjściem. – Musimy mieć świadomość, że dzieci rzadko słuchają, natomiast biorą przykład. Przyglądają się temu, jak my dorośli żyjemy i sami zaczynają postępować tak samo – Elżbieta Lange zachęca do refleksji i ostrzega – “dziecko wysłane rano do szkoły bez pożywnego zdrowego śniadania będzie się gorzej uczyło, stanie się apatyczne, nie będzie miało siły”.

O tym, że tak właśnie jest, mówi dyrektorka SP 2 w Głogowie, ale i zastrzega, że każde dziecko w klasach 1-3, które przyszło do szkoły bez śniadania zjedzonego w domu, a tym bardziej bez drugiego śniadania w plecaku, nauczyciel „wychwyci” od razu. – I wtedy natychmiast organizowana jest pomoc – mówi Mariola Kokot, wskazując, że najmłodsi uczniowie jedzą obiad w szkole na dwie tury – najpierw zupę, a po godzinie drugie danie. – Uczulamy rodziców na zebraniach, aby pamiętali o kanapkach dla swoich dzieci. Edukujemy, jak bardzo są ważne. Problem ten może być natomiast poważniejszy w klasach starszych, gdzie młodzież nie jest już pod taką kontrolą, co młodsze dzieci – zauważa Mariola Kokot.

Radoxim 3

W głogowskich szkołach dziennie wydawanych jest ok. 3 tys. obiadów. Sporą część, dla dzieci z rodzin niezamożnych, finansuje miejski ośrodek pomocy społecznej. Zupy wystarczy dla każdego, nawet dla dziecka, które posiłków nie ma opłaconych. A te są wyjątkowo tanie, bo – jak mówi Marek Cymbaluk, szef SP 7 – grzechem byłoby nie korzystać z dwudaniowego obiadu za… 2 zł 80 gr. – W naszej szkole głodnych dzieci nie ma prawa być – deklaruje, ale nie wyklucza, że rano któreś może przyjść bez śniadania. Ratunkiem dla takich maluchów jest program „Śniadanie daje moc”, z którego korzystają uczniowie najmłodszych klas. Po trzeciej lekcji jedzą jogurty, warzywa i owoce.

A co na to rodzice? Tylko nieliczni przyznają, że mają z tym problem. Pytanie jednak, czy pospiesznie wrzucona pizzerka albo słodka bułka do plecaka to śniadanie? – Syn nie chce rano jeść, podobnie jak ja. Nie ma na to czasu i szczerze mówiąc nie za bardzo chce mi się szykować te kanapki, dlatego po drodze – kiedy go podwożę – coś kupuję gotowego – mama Mikołaja (8l.) nie ukrywa, że nie przykłada wagi do śniadań. – Często słyszę, że jest głodny, ale ja też jestem, takie to szalone życie jest, ciągle w pędzie – kobieta wie, że to złe, ale cóż…życie. Elżbieta Lange potwierdza – rodzice, szczególnie ci młodzi, idą na łatwiznę. Ugotowana w domu zupa to rzadkość, łatwiej jest sięgnąć po torebkę z chińską, zalać wrzątkiem i gotowe. – Dziś się nie chce gotować, jutro trzeba będzie iść do lekarza. Na byle jakim jedzeniu nie da się wychować zdrowego człowieka – ostrzega i radzi – warto samemu dobrze zjeść rano, a tym bardziej wysłać do szkoły nakarmione dziecko. DAB

Elżbieta Lange psychodietetyk, terapeutka, prowadzi szkolenia, warsztaty, grupy wsparcia i sesje indywidualne. Autorka książek „Gdybym tylko schudła…Przestań się zadręczać. Zacznij żyć i …chudnąć” oraz „Nie t(ł)ucz się dietami”. Ekspertka w książce „Dlaczego dzieci jedzą śmieci”.

Ogłoszenie na Facebooku dla UE! Musisz się zalogować, aby przeglądać i publikować komentarze na FB!
Podziel się informacją ...

Zobacz inne

Więcej w Extra