Dzieje sięGłogów

Ledwo widzi, a szedł z Głogowa do Kotli! Powód? Perypetie po alkoholu. Kiedy go wypuścili, ruszył w drogę2 min na czytanie

Nie widzi i szedł z Głogowa do Kotli. To mogło się źle skończyć! 2

To było naprawdę niebezpieczne! Pana Stanisława z białą laską w ręku spotkaliśmy na moście na starej Odrze w Głogowie we wtorek rano (3.01.). Pan Stanisław omal nie wywrócił się wchodząc na chodnik , do którego wejście jest odgrodzone barierkami.

– Jestem niepełnosprawny. Na prawe oko nie widzę kompletnie, na lewym mam wadę minus dwadzieścia dioptrii. To znaczy, że teraz widzę pana tylko jako plamkę – powiedział nam 49-letni Stanisław. Duża wada wzroku zaczyna się od -6 dioptrii. Pan Stanisław nawet z laską dla niewidomych potrafi niechcący wejść na ścianę. Jego okulary są stare, ułamane z jednej strony i niewiele pomagają.

49-latek wyjaśnił, że… wraca z komendy policji w Głogowie – Miałem problemy z powrotem do domu. Po zmroku nie widzę kompletnie i nie mogłem znaleźć drogi. Mieszkam w bloku. Napiłem się trochę i wzięli mnie na komendę – wyjaśnia, że noc musiał spędzić na komendzie policji, bo w Głogowie nie funkcjonuje już izba wytrzeźwień. Przewieziono go tam po interwencji policjantów w jednym z mieszkań w Głogowie. Był bardzo pijany.

– Wypuścili mnie o 8.30. Żadnego podwiezienia, nic. Te dwa kilometry przeszedłem pieszo. Najtrudniej było na pasach i na nierównym terenie – mówi. 49-latek ma legitymację rencisty i legitymację osoby niepełnosprawnej. Te jednak nic mu nie dały. Ruszył więc w drogę. To nie było rozsądne. Zorganizowaliśmy panu Stanisławowi podwózkę do domu.

Łukasz Szuwikowski, oficer prasowy policji, powiedział nam tylko, że zapewnienie transportu panu Stanisławowi nie było obowiązkiem policjantów. Sprawy nie chciał szerzej komentować.

RED

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się