Dzieje sięGłogów

Niebogata Nowa Sól szarpnęła się na 16 bezdotykowych stacji do odkażania rąk. U nas są dwie1 min na czytanie

Niebogata Nowa Sól szarpnęła się na 16 bezdotykowych stacji do odkażania rąk. U nas są dwie

To oczywiście zakup spowodowany epidemią koronawirusa. – Piękne dozowniki stoją tam na każdym kroku, nawet na peryferiach, przy przystankach autobusowych na wylocie z miasta – mówi głogowianin pod wrażeniem akcji w sąsiednim mieście.

– To biedna Nowa Sól się postarała, a bogatego Głogowa nie stać? – dziwi się, bo w naszym mieście widział tylko dozownik w ratuszu. – Chcieliśmy dać mieszkańcom ochronę, żeby czuli się zabezpieczeni – mówi Ewa Batko, rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta w Nowej Soli. W maju miasto kupiło 16 stacji za 32 tys. zł, łącznie z zapasem płynu do dezynfekcji. Siedemnastą podarowało stowarzyszenie ratowników medycznych. Wystarczy podłożyć ręce i nacisnąć pedał i rozpyla się płyn odkażający. Jeden wlewany do urządzenia wystarcza na 2,5 tys. użyć. Stacje są wmontowane w chodnik i zostaną po epidemii, a przydadzą się w sezonie grypowym. Kupiły je też gminy Kożuchów i wiejska Nowa Sól. Zdaniem głogowianina, i u nas powinno się pojawić więcej takich stacji. Choćby przy głównych ulicach starówki czy na bulwarze, gdzie przemieszcza się dużo ludzi. Ale nie zapowiada się, byśmy takie dozowniki zobaczyli gdzieś poza ratuszem i budynkiem przy ul. Poczdamskiej z siedzibą ZGM.

– Wcześniej wyznaczony pracownik musiał stać i dezynfekować ręce przychodzącym do ratusza – informuje rzeczniczka prezydenta Głogowa Marta Dytwińska-Gawrońska. Oba urządzenia kosztowały miasto 6 tys. 230 zł. I więcej nie będzie. – Nie będziemy kupować takich ulicznych, bo i tak jest obowiązek, by zakłady i sklepy miały dla klientów dozowniki do dezynfekcji rąk – tłumaczy.
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się