Extra

Niesamowita historia! Postrzelony gołąb uratowany i wyleczony3 min na czytanie

Automatycznie zapisany szkic 240

Książę o mało nie zginął. Uratowały go Ola (11 l.) i Zosia (7 l.) Szwancyber. Ten gołąb miał wielkie szczęście. Dziewczynki aznalazły go rankiem przy schodach. Leżał zakrwawiony. Zawołały mamę. To by było nieludzkie tak go zostawić na pewną śmierć – mama dzieczynek, głogowianka, opowiada, że przez chwilę zastanawiała się, co tu zrobić. Zostawić rannego gołębia, wyrzucić go? – Zabrałam go do weterynarza – opowiada Dominika Szwancyber (40 l.).  

Automatycznie zapisany szkic 242
Gołąb tuż po zabiegu. Może kiedyś znów będzie latał.   

Wszystko wskazuje na to, że podobnie jak na innych osiedlach – tak i na os. Sportowym mieszkają zarówno ich gorliwi przeciwnicy, jak i obrońcy. Zapewne to właśnie jeden z mieszkańców tego ptaka bardzo skrzywdził, bo postrzelony gołąb nie mógł daleko polecieć. Zakrwawionego ptaka znalazły głogowianki, także mieszkanki tego osiedla. – Okazało się, że ptak ma złamane skrzydło spowodowane postrzałem z wiatrówki. Na zdjęciu rentgenowskim, które zrobiliśmy, było widać wyraźnie pocisk – mówi nam Karolina Potera-Kozar, lekarz weterynarii z przychodni Orivet, do którego trafił ranny ptak. – Początkowo leczyliśmy go przeciwbólowo i odesłaliśmy do domu – dodaje lekarka. Po czym zdecydowała się na przeprowadzenie zabiegu. 

Automatycznie zapisany szkic 243
W trakcie zabiegu lekarka wyciągnęła taki pocisk ze skrzydła ptaka. 

Karolina Potera-Kozar usunęła pocisk tkwiący w skrzydle. Asystowała jej przy tym technik weterynarii Karolina Mielczarek. Gołąb przeżył, wrócił do domu. Jego opiekunki podają mu do dzioba leki, m.in. antybiotyki. – Gołąb przyjmuje lekarstwa i zdrowieje. Możliwe, że znów będzie latał, jednak nie wiadomo jak – zapowiada lekarka. Chociaż przychodnia weterynaryjna częściowo odstąpiła od pobierania opłaty za zabieg i leczenie ptaka, to jednak całkowicie bezpłatnie tego nie zrobiła. Teraz ptak mieszka w kuchni, w pudełku, i ma jak w niebie. Opiekują się nim dwie Ola i Zosia. 

Gołąb jest piękny. Dziewczynki nazwały go Książę. Raz dziennie podają mu do dzióbka antybiotyk. Karmią ziarnami i po nim sprzątają. Daje się głaskać i widać, że jest zadowolony. – Za tydzień do kontroli. Zobaczymy czy Książę jeszcze poleci. Jeżeli nie, to znajdziemy mu azyl dla ptaków. Dzieci się bardzo z nim zżyły – pani Dominika zastanawia się, co to będzie. Zdaje sobie sprawę, że zapewne do gołębia strzelił ktoś z jej sąsiadów. – Proszę napisać koniecznie, że strzelanie do ptaków jest karalne. To znęcanie się nad zwierzętami – przypomina. Okazuje się, że ludzie coraz częściej przynoszą do weterynarza postrzelone zwierzęta i ptaki. DON

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Extra