Wszystkich Świętych 2019

O grobach trzeba pamiętać cały rok? Znaleźliśmy kilka osób, które inaczej nie potrafią3 min na czytanie

Automatycznie zapisany szkic 788

Głogowskie cmentarze to ponad 13 tysięcy grobów, w tym sporo zaniedbanych. O zmarłych pamiętamy tylko 1 listopada?Nekropolie zapełniły się żywymi, zapłonęły tysiące zniczy, a na pomnikach brakuje miejsca na donoszone przez rodziny doniczki z chryzantemami i stroiki. Regularne odwiedzanie mogił to obowiązek czy sentymentalna wdzięczność i pamięć? My na kilka tygodni przed Wszystkimi Świętymi spotkaliśmy na cmentarzach ludzi, którzy mogiły odwiedzają bardzo często. Nie tylko od święta.

Pani Krystyna (70 l.) pielęgnuje grób męża Henryka od dziesięciu lat. Mężczyzna był okazem zdrowia, górniczym emerytem od ośmiu lat. – Tętniak w głowie, po pięciu dniach zmarł – kobieta pamięta słowa lekarza – tętniaki rzadko dają objawy. Przychodzi tu co tydzień. Odmówi zdrowaśkę, posiedzi, powspomina, poduma… O tym, kto w przyszłości zadba o groby, myślą czasami siostry Urszula i Krystyna. Jak zawsze, czyli co najmniej raz w tygodniu, odwiedzają grób rodziców. – Miałyśmy dobrych rodziców – mówią o Anieli i Stanisławie. Głogowianki pamiętają nie tylko o modlitwie, dbają o pomnik i jego najbliższe otoczenie. – Myśli pani, że następne pokolenie też będzie dbało o groby – zastanawiają się, rozglądając dookoła, gdzie grób przy grobie skrywa szczątki ludzi i ich historie życia.

Janusz (66 l.) z Kulowa na cmentarz przy Legnickiej przyjeżdża dwa, trzy razy w miesiącu, bywa że częściej. Tu spoczywają jego rodzice i siostra. – Jola zginęła tragicznie, miała dziewięć lat. Mieszkaliśmy w bloku przy placu Tysiąclecia. Siostra przechyliła się przez poręcz i spadła w niezabezpieczoną przestrzeń, tak zwaną studnię pomiędzy schodami. Zginęła na miejscu – pan Janusz, choć minęło już ponad pięćdziesiąt lat od tego tragicznego zdarzenia nie może odżałować siostry. – Była taka piękna – wspomina z żalem. Porządkuje mogiły nie tylko swoich bliskich, te obok też. – To się robi od serca, nie dla ludzi – mężczyzna nie wyobraża sobie, że mógłby zaniedbać ten obowiązek.

Dwa, trzy metry dalej grób synka pielęgnuje Janina (75 l.). Tadziu miał dwanaście lat i też zginął tragicznie. Głogowianka pamięta śmierć dziewczynki, która spoczywa nieopodal. Jej dziecko zginęło też w centrum miasta, gdzie wtedy mieszkała. – Był cudownym dzieckiem, grzecznym, bardzo dobrze się uczył. To był siedemdziesiąty drugi rok, otworzyli Głogosię. Syn poprosił o pieniądze na cukierki, dałam mu i to był ostatni raz, kiedy widziałam go żywego – pani Janina ociera łzy, pochyla się na pomniczkiem dziecka, zbiera każdy liść. Jak zginął Tadzik? Wraz z kolegami wszedł na hałdę ziemi tuż obok nowego sklepu. Ktoś go popchną, upadł i uderzył głową w gruz. – Był jeszcze ciepły, kiedy dotarłam do szpitala – matka odwiedza synka dwa razy w tygodniu. Wtedy też idzie na grób męża Jana, który zginął tragicznie w kopalni. – I takie to jest, to nasze życie – przez lata pogodziła się już z nieszczęściami, ale tu na cmentarzu każde wspomnienie boli jak nigdzie indziej. DAB

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne