FotoSport

Pierwszy komplet punktów Gwardii Białołęka w tym sezonie7 min na czytanie

1

Co zrobić, gdy przegrywasz a rywal strzela ci osiem bramek? Piłkarze z Białołęki mają na to sposób. Szybko zapomnieć i dalej robić swoje. Metoda się sprawdziła w sobotę (19.09.), gdy Gwardia, po wstydliwej porażce z Górnikiem Lubin 8:0, była w stanie pokonać u siebie Chojnowiankę Chojnów 3:0. Był to twardy mecz, walki, czasem mało było na boisku futbolu, więcej kopaniny. Ale najważniejsze to komplet punktów dla gospodarzy. Kibice o stylu nie będą pamiętać, ale o na pewno głośno mówić, przez kilka następnych dni, o zwycięstwie.

Można powiedzieć, że Gwardia do tego meczu przystąpiła w okrojonym składzie. W tym podstawowym zabrakło chociażby Konrada Kosmali, ale do drużyny dołączył w drugiej połowie. W barwach Chojnowianki wybiegła była gwiazda polskich stadionów. Mowa oczywiście o Zbigniewie Grzybowskim, napastniku, który strzelał i strzelał. I dla Zagłębia Lubin, Amici Wronki, Górnika Łęczna czy Chrobrego Głogów, gdzie jednak jego zawodowa kariera nie skończyła się tak, jak planował. Został odsunięty do tzw. “klubu kokosa”, gdzie pozwolono mu trenować jedynie w rezerwach. Dostał też zgodę na transfer, lecz miłego zakończenia ta bajka nie miała mieć prawa. A szkoda, bo kibice pomarańczowo-czarnych zapamiętali go z nieustępliwości i walecznego charakteru – na boisku zostawiał zawsze przysłowiowo “serducho”. Stare to jednak czasy, bo obecnie – mimo ukończonych 44 lat – dalej gra. Tłumaczy, że kopanie piłki nadal sprawia mu radość. Już nie w ataku, ale w obronie. Choć do stałych fragmentów gry podchodzi i potrafi nadal celnie przymierzyć.

Tego właśnie atutu Grzybowskiego doświadczyli piłkarze Gwardii. Na szczęście znany piłkarz za każdym razem się mylił, podobnie jak jego młodsi koledzy z drużyny. Gwardia remisowała, ale odpaliła po przerwie. W szczególności Arkadiusz Karcz, który trafił dwukrotnie a Łukasz Stachów dołożył trzecią bramkę, by miejscowi wygrali 3:0. Oj, działo się.

– Na pewno wygrana cieszy, zwłaszcza po takiej ciężkiej porażce. Wiedzieliśmy, że u siebie jesteśmy groźnym rywalem dla wszystkich. Uważamy, że wychodząc na mecz walczymy o trzy punkty – nie ważne, kto będzie przeciwko nam grał. Grzybowski czy ktoś inny. Musimy grać swoje – podsumowywał trener Andrzej Kwaśnik

To było pierwsze ligowe zwycięstwo Gwardii w tym sezonie. Wkrótce szansa na kolejne, bo zagrają na wyjeździe z jedną z najsłabszych drużyn w okręgówce, czyli GKS-em Męcinką. – Jedziemy po trzy punkty. W ostatnich meczach brakowało nam szczęścia – dodawał Kwaśnik zwracając tylko uwagę na to, aby nie popadać zbyt szybko w hurra optymizm, bo jego zespół walczy o utrzymanie.
RED

Zobacz inne

Więcej w Foto