Dzieje sięFotoGłogów

Protest w Głogowie: było starcie z policją i straszenie dziennikarzy [ZDJĘCIA]11 min na czytanie

Protest w Głogowie: było starcie z policją i straszenie dziennikarzy

Protest „Polaku, dawaj z nami” przebiegał w Głogowie spokojnie. Organizatorzy prowadzili tłum ludzi z bulwaru, przez starówkę, a później chodnikami i uliczkami między blokami. Czasami eksplodowały race hukowe.

Uczestnicy protestu to ludzie w każdym wieku. Były tam zarówno dzieci z rodzicami, młodzież i dorośli oraz osoby starsze. Wśród nich 70-letnia pani Zofia. Przeciwna przede wszystkim szczepieniu dzieci. Sama się nie zaszczepiła i nie zamierza. Chciała to zaprotestować.

Protestujący szli i wykrzykiwali antyrządowe hasła, mieli dużo przyśpiewek. Ale przede wszystkim nawoływali Polaków, żeby do nich dołączyli. Żeby sprzeciwili się „segregacji sanitarnej” i nie dali sobie wmówić “czwartej fali pandemii”. 

Wszystko przebiegało spokojnie. Policja tylko „towarzyszyła” protestującym, którzy czasami skandowali, że “policja to zdrajcy narodu”. Funkcjonariusze byli w radiowozach i w ogóle nie wychodzili do protestujących. Prowadzący marsz nawoływał tylko, żeby trzymać się razem. Żeby nikt nie zostawał z tyłu. Przestrzegał przed tym, że może dojść do „policyjnej prowokacji”, że kogoś policjanci będą chcieli „zwinąć”.

Kiedy wszyscy byli już w parku przy ul. Budowlanych i odpoczywali w cieniu, nagle z daleka zobaczyli, że do jednego z uczestników zgromadzenia, który siedzi na ławce tuż przy ulicy, podeszło kilku policjantów. Nie wiadomo, co tam zaszło. Być może policjanci chcieli go wylegitymować , ale część tłumu pobiegła w ich kierunku. Okazało się, że policjanci chcą ostatecznie zatrzymać tego mężczyznę.

Zaczęły się przepychanki z policjantami. Funkcjonariusze się wycofali. Wsiedli do radiowozu i po chwili z niego wyszli, ale już ubrani w kaski i z dłońmi na pałkach policyjnych. Tłum zaczął krzyczeć. Wielu ludzi podeszło bardzo blisko do policjantów przy radiowozie. Doszło do szarpaniny. Policjanci ciągnęli do radiowozu jednego z uczestników, protestujący próbowali go policjantom odebrać. Nie udało się. Kilka osób dostało pałką policyjną, ale i policjanci także otrzymali kilka ciosów.

Mundurowi próbowali jeszcze dwóch protestujących zabrać do radiowozu, ale uczestnicy manifestacji im na to nie pozwolili. Wyrwali ich policjantom, w kierunku radiowozu poleciały plastikowe butelki z wodą. W końcu policjanci się wycofali i ruszyli radiowozem, który uczestnicy protestu skopali. Niedaleko przednich kół upadł jeden z manifestujących. Na szczęście nie został przejechany. Ale niewiele brakowało. To bardziej rozzłościło tłum. Policjanci uformowali szyk w poprzek ulicy Budowlanych. Jeden z mundurowych miał gaz w gotowości, ale go nie użyto. 

Protestujący zaczęli się ostatecznie nawzajem uspokajać. Pomogło. Wycofali się i ruszyli dalej parkiem. Gratulowali sobie, że dwie z trzech osób udało się „wyciągnąć” policji. Kiedy szli między blokami, ludzie wychodzili na balkony, niektórzy klaskali, niektórzy tylko się przysłuchiwali. Ale w pewnym momencie część protestujących rozpoznała naszego dziennikarza portalu myglogow.

W jego kierunku ruszyło kilku uczestników. Prowadzący protest zaczął skandować przez megafon „sprzedawczyk”. Nasz dziennikarz usłyszał od uczestników protestu, że „wiedzą, gdzie mieszka” i że „ już podjeżdżają pod jego blok”. Próbowali go zastraszyć. Nasz dziennikarz nie wszedł w konfrontację. Odszedł. 

W obronie dziennikarza stanęli inni reporterzy mediów lokalnych. Doszło do utarczki słownej. Jedna z dziennikarek powiedziała do uczestnika protestu, że “obawia się, że ją uderzy”.

Protestujący nie rozumieli, że dziennikarze są w pracy i relacjonują wydarzenie, a nie je oceniają. Wymiana zdań trwała chwilę, ale protestujący się ostatecznie wycofali. Ci, którzy weszli w konfrontację słowną z dziennikarzami, nie mieli uznania u wszystkich w tłumie.

Niektórzy mówili nawet, że nie są tu, żeby kłócić się z dziennikarzami, ale żeby protestować przeciwko decyzjom rządu. I “takie akcje” są im niepotrzebne. Tłum poszedł dalej. Protest się skończył kilkadziesiąt minut później.
Łukasz Kaźmierczak
redaktor naczelny myglogow
 

Podziel się informacją ...

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się