Extra

Przeczytajcie historię człowieka, który… wynalazł maszynkę do zarabiania pieniędzy4 min na czytanie

Przeczytajcie historię człowieka, który... wynalazł maszynkę do zarabiania pieniędzy

Jedni pukają się w czoło, drudzy z zainteresowaniem słuchają, jak magiczna skrzynka z kilkoma elektronicznymi płytkami w środku może zarabiać pieniądze. Rąbka tajemnicy uchyla Robert Dulat (39 l.), który zapewnia, że jego wynalazek przynosi co najmniej kilka tysięcy złotych dochodu miesięcznie.

– To bardzo szybki komputer, którego podstawą są wydajne karty graficzne. Dzięki temu w szybkim tempie można wydobywać wirtualne pieniądze – mówi wynalazca.

Kurs wirtualnej waluty zwanej Etherum, tylko w ciągu 2017 roku wzrósł z 40 zł do prawie 5 tys. zł. Wynalazek Dulata nie polega jednak na tym, aby szybko kupować elektroniczny pieniądz. Chodzi o to, aby szybko go produkować, bo ilość Etherum, które mogą powstać, jest ograniczona. Wygrywa ten, kto wyprodukuje ich najwięcej. Do tego potrzebny jest szybki komputer, a takie produkuje mieszkniec naszego regionu. Sam ma ich w domu kilkanaście. Na brak pieniędzy nie narzeka, a jego jedynym zmartwieniem są części do urządzeń. Tych o wymaganej mocy brakuje bowiem na rynku. Problemem może być również fakt, że dobra passa w końcu się skończy, bo ilość osób szukających wirtualnych pieniędzy w sieci rośnie.

Dulat nie wygląda na magika. Brakuje mu też charakterystycznej błyskawicy nad okularami, która była znakiem rozpoznawczym Harrego Pottera. Nie odstaje jednak od znanego czarodzieja. Podobnie jak on, uczył się daleko od rodzinnej miejscowości. Może nie w Hogwarcie, do którego odjeżdżał zaczarowany pociąg, ale miejsce pobytu, gdzie przez dziewięć lat pracował i tak robi wrażenie. Mowa o Sydney, która od lat znajduje się w pierwszej dziesiątce miast o najwyższej jakości życia na świecie. Dulat pracował na zlecenie firm, pisał oprogramowania. Nie zdradza jednak dla kogo, bo tego w tej branży robić nie wolno. W pewnym momencie postanowił jednak odpocząć. Przyleciał do Polski na urlop, który trwa już … ponad trzy lata.

Wszystko za sprawą tajemniczej blondynki, która niczym Hermiona, filmowa partnerka Harrego Pottera, była powodem, dla którego Robert Dulat do Australii już nie wrócił. Postanowił rozkręcić biznes w Polsce. Za dotknięciem czarodziejskiej różdżki stworzył komputer, który podłączony do prądu przez 24 godziny na dobę szuka w internecie specjalnych haseł, za którymi skrywają się wirtualne pieniądze. Trafiają one później na normalne konto i można je wypłacić, po przewalutowaniu na złotówki, nawet w Żabce czy na poczcie.

Niewielu wie co to bitcoin, a jeszcze mniej zwykłych śmiertelników słyszało o walucie zwanej etherum. To nic innego jak pieniądze, które funkcjonują jedynie w przestrzeni wirtualnej. Dokonywane transakcje są anonimowe, odbywają się bez prowizji i pośredników. Nawet najlepsze służby mogą mieć problem, aby namierzyć internautów, którzy handlują takimi walutami. Ich plusem jest to, że można wysyłać je błyskawicznie w każde miejsce na świecie. Nie powierzamy ich żadnym osobom trzecim, tak jak ma się to w przypadku tradycyjnych płatności, gdzie środki są w dyspozycji banków. Elektronicznymi pieniędzmi można płacić nie tylko w wieli internetowych sklepach, ale i coraz częściej w stacjonarnych placówkach.

Płatności przyjmuje m.in. sieć T-Mobile czy Heyah. Ilość waluty jest jednak ograniczona, spada także jej wartość. Tak było w przypadku bitcoina w ubiegłym roku, kiedy chętnych do jego kupna było wielu. Stąd, co pewien czas powstają nowe waluty, które mają bardziej rozbudowane systemu zarządzania nimi. To wykorzystał wolsztynianin, który dziś sprzedaje nawet kilkanaście komputerów miesięcznie. To tzw. koparki, których zadaniem jest produkowanie Etherum.

Komputer jeszcze w ubiegłym roku można było kupić za 10 tys. zł. Dziś kosztuje już prawe 15, a wszystko przez coraz droższe części. Robert Dulat przyznaje, że wszystko jest legalne i zamierza wprowadzić sprzęt do sklepów. Dziś ma klientów z całej Polski. Zachęca, aby traktować komputery jako źródło ogrzewania w domu. – Produkują dużo ciepła i dlatego sprzedaje je również jako… zrobotyzowany kominek – mówi.

To kominek, który nie tylko daje ciepło, ale i zarabia. Ile? Miesięcznie nawet 3 tys. zł lub więcej. Wszystko zależy od kursu waluty. Ten, od dłuższego czasu szybuje w górę i na ten moment nie zanosi się, aby spadł niczym filmowy Potter ze swej latającej miotły. Jeżeli jednak tak się stanie i pewnego dnia komputery przestaną wyszukiwać Etherum, będzie można, jak zapewnia Dulat, zarabiać w inny sposób. Jaki? Ten pomysł zapewne skrywa już w swojej komnacie tajemnic.
ŁR

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Extra