Dzieje sięGłogów

Przedsiębiorcy przy cmentarzu liczą straty. “Tak źle jeszcze nie było”2 min na czytanie

1

– Tak źle jeszcze nie było – załamuje ręce Danuta Malinowska (59 l.), która handluje zniczami i kwiatami przy cmentarzu na ul. Świerkowej w Głogowie. Nie ukrywa, że to dla nich trudny czas, bo ludzie zostali w domach i znacznie rzadziej wybierają się odwiedzać swoich bliskich na miejską nekropolię.

Mniejszy ruch na cmentarzu, to także mniej pieniędzy w kieszeni przedsiębiorców, którzy tam prowadzą swoje biznesy. Początek roku jest dla nich fatalny. Niektórzy musieli się zamknąć lub ograniczyć swoją działalność. Sklepy otwierają tylko weekendami. Pani Danuta wylicza, że w styczniu i lutym, kiedy zwykle jest tzw. okres martwy w handlu, miała wyższe utargi niż teraz. – Porównując sytuację z marcem ubiegłego roku, to obroty spadły o jakieś 40 procent – martwi się.

I nie wie jak to długo jeszcze wytrzyma. Bo koszty są duże – trzeba opłacić podatki, media, faktury. – W tamtym miesiącu wystarczyło mi tylko na opłaty. A z czego żyć? – zastanawia się. Cztery lata temu, aby nie wynajmować pawilonu, zdecydowała się na jego kupno. Cena? Zapłaciła 42 tys. zł. Do tej pory inwestycja się nie zwróciła. – Czasami wątpię, że to się w ogóle uda. Do emerytury muszę pracować. A kto mnie teraz gdzieś zatrudni? Trzeba sobie radzić, lecz każdy kolejny tydzień, miesiąc takich strat, to naprawdę spory problem. Tego się już nie uda się odrobić w kolejnych miesiącach – przekonuje.

Inni mówią, że swoje robią także ograniczenia dotyczące ilości osób mogących wziąć udział w pogrzebach. – Zwykle każdy kupował kwiaty i znicze. Teraz w uroczystościach pogrzebowych bierze udział kilka osób – słyszymy.

Liczą na pomoc m.in. w postaci umorzenia podatków od gruntów. Ponadto na tzw. postojowe oraz zniesienie ZUS-u. Być może to pozwoli im przetrwać ten kryzys.
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się