Dzieje sięGłogów

Przewoźnik zlikwidował kursy. Mieszkańcy: Jesteśmy odcięci od świata. Jak dzieci dojadą do szkół w Głogowie?2 min na czytanie

Przewoźnik zlikwidował kursy. Ponad 500 mieszkańców: Jesteśmy odcięci od świata

Już za trzy tygodnie rozpoczną się lekcje w szkołach, ale nie wiadomo czym uczniowie dojadą ze wsi do Głogowa. Nie ma autobusów od kilku miesięcy. – Wicestarosta dużo obiecywał, ale nam nie pomógł – żalą się choćby mieszkańcy Zabłocia.

Takich wiosek odciętych od świata jest więcej. Zabłocie, Glinica, Kłoda, Słoćwina… Od kilku miesięcy mieszkańcy tych wsi mają spory problem. Przez ich miejscowości nie kursuje żaden autobus. Przejazdy PKS – u najpierw zawieszono z powodu epidemii koronawirusa, później zlikwidowano. Ludzie proszą starostwo głogowskie, by im pomogło. Napisali wnioski, spotkali się z wicestarostą. Ale efektów brak. Czasu coraz mniej, bo za chwilę wrzesień. – I jak uczniowie dojadą do Głogowa na lekcje? – dopytują.

Ludzie zaprosili nas na spotkanie. Wśród nich był Piotr Waliszka to 18-latek, uczeń mechanika. Nie ma jeszcze prawa jazdy ani swojego samochodu. – Trzeba było sobie jakoś radzić. Do miasta i z powrotem do domu musieli dowozić nas rodzice – przyznawał, że było to uciążliwe. I droższe niż zwykle. – Bilet miesięczny kosztował w granicach 140 zł – wyliczał. A sąsiadka z boku powiedziała, że ludzie mają swoją pracę i obowiązki. – Przecież we wrześniu zaczynają się wykopki. Pole z ziemniakami mamy 15 km dalej, więc jedziemy tam na cały dzień. Zabieramy ze sobą coś do picia i jedzenia. W polu jesteśmy od rana do wieczora. I co mamy schodzić, by jechać i odebrać syna, bo powiat sobie nie poradził z organizacją transportu? – zastanawiała się.

– Zostaliśmy odcięci od świata – nie ukrywała radna Agnieszka Matejczuk-Rutkowska. Chodzi o około 500 mieszkańców z kilku wsi. Sprawdzili, że w sezonie od września do czerwca przewoźnik mógł liczyć na około 40 biletów miesięcznych.

Krzysztof Wołoszyn apeluje do władz powiatu. – Wyjeździe w końcu do ludzi! – zwraca się do zarządu. – Powiat głogowski to nie tylko budynek przy ul. Sikorskiego 21 w Głogowie. To też ludzie, którzy mają swoje problemy – wójt wylicza, że gminy mają dosyć robienia ciągle czegoś za powiat. Za powiat koszą już rowy, remontują chodniki i drogi. – Transportu nie będziemy organizować – zapewnia Wołoszyn, choć jednocześnie deklaruje pomoc finansową. – Jeżeli trzeba będzie, to się dołożymy – deklaruje.

A wicestarosta Jeremi Hołownia przyznaje, że trwa walka z czasem. Za chwilę rozpocznie się rok szkolny. Nowego przewoźnika nadal nie ma. – Chcieliśmy skorzystać z rządowych dopłat do przewozu – zdradza nam, że starostwo miało już przygotowany wniosek, ale nabór nie ruszył ani w lipcu, ani w sierpniu. Chodzi o poważne pieniądze. – Rząd zwykle dopłacał złotówkę do kilometra, ale w czasie epidemii obiecywał 3 zł za km – dodaje. I co teraz? Trudno powiedzieć. W najbliższym tygodniu w starostwie dojdzie do spotkania z wójtami i dyrektorami szkół.
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się