Dzieje sięGłogów

Sąsiad okradł sąsiada? Na placu Tysiąclecia zginęły rowery, padają oskarżenia3 min na czytanie

Sąsiad okradł sąsiada? Na placu Tysiąclecia zginęły rowery, padają oskarżenia

Kolejne okradzione piwnice w centrum miasta. Jedna po drugiej. Na osiedlu aż huczy od plotek i pomówień. Zginął sprzęt, zginęła porcelana, drogie rowery. I właśnie o jednośladach jest najgłośniej. Na placu Tysiąclecia swoje dochodzenia prowadzi policja, ale i sąsiedzi. Tak, oni także mają swoje przypuszczenia. A różne wątki mieszają się ze sobą. Po nitce do kłębka dotarliśmy pod wskazany adres. Drzwi otworzyła nam matka. – Nie oskarżajcie mojego syna – zarzekała się.

Pani Natalia rowery przechowywała w piwnicy. Crossowe, ładne, nowe. Opowiada nam, że lubią spędzać wolny czas na sportowo. To ich pasja, to ich hobby. A takie rowery to przecież nie jest tani sprzęt, bo wart kilka tysięcy złotych. Na początku tygodnia ktoś włamał się do komórki. – I rowery zniknęły – rozkłada bezradnie ręce. Wezwała policję. Działo się to popołudniu, więc policyjne niebieskie koguty rozświetliły wąską osiedlową drogę. Ludzie wyjrzeli z okien, wyszli przed klatki. Było wielkie poruszenie, ale złodziei nie udało się załapać na gorącym uczynku. Ktoś coś ponoć widział, ktoś coś słyszał – że ukradli pewnie „gówniarze”, którzy grasują w okolicy. – To najstarszy syn sąsiadki – wskazuje nam poszkodowana. A ta sąsiadka mieszka dwa piętra niżej. – Ten chłopak ma trudny charakter. Niezły z niego łobuz. Ukradł. Nie pierwszy raz. Już w ubiegłym roku wybiegał z piwnicy ze skradzionym odkurzaczem – przypomina sobie. Jeden z rowerów odnalazł się w pobliżu placu Tysiąclecia. Po drugim do dziś nie ma śladu. – Minęło już kilka dni… na tym osiedlu jest monitoring, za rogiem komisariat. Jak to możliwe? – zastanawia się. – Trwają czynności w sprawie – to krótki komunikat padający z ust Łukasza Szuwikowskiego, oficera prasowego KPP w Głogowie. Policja nie ujawnia szczegółów. – Była policja, pytali o syna – dotarliśmy do matki. Kontynuuje swoją wersję zdarzeń. – On już jest pełnoletni. Wyprowadził się z domu kilka tygodni temu. Oczywiście odwiedza nas, bywa często tutaj. Czy ukradł? Nikt nie postawił mu przecież zarzutów. Nikt nic mu nie udowodnił. I nie będę go broniła za wszelką cenę, bo faktycznie miałam z nim problemy. Co mogłam zrobić, to robiłam. Próbowałam wyciągnąć z różnych problemów, ale wybrał taką drogę jaką wybrał… Nie można jednak kogoś skazywać, pomawiać, dręczyć. Nic mu nie udowodniono. Teraz ludzie o mnie gadają, oczerniają mnie. Jakbym miała coś z tym wspólnego – zamartwia się. Wskazując, że kradzieży mógł dokonać inny chłopak z podgłogowskiej wsi. Bo się kręci w okolicy, bo kradnie, bo też ma wiele na sumieniu.

Włamań do piwnicy było tam więcej. Zginęły nie tylko rowery. Po drugiej stronie placu Tysiąclecia ludzie opowiadają, że we wrześniu ukradziono sprzęt budowlany. – Niby się o tym ciągle mówi, że niebezpiecznie jest trzymać rzeczy w piwnicach, ale gdzie? Mieszkania są małe, balkony też niewielkie. I wkładamy do piwnic wszystko na własne ryzyko – słychać pod blokiem. Budowlaniec stracił narzędzia niezbędne do pracy i kilka tysięcy złotych. – I co zatrzymają złodzieja? Ktoś za to odpowie? Panie, daj spokój – nie mają wątpliwości, że i tym razem złodziejowi ujdzie to płazem.
RED

Podziel się informacją ...

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się