FotoSport

Sparta Przedmoście odrobiła straty i objęła fotel lidera8 min na czytanie

Sparta Przedmoście odrobiła straty i objęła fotel lidera 17

Jedni będą przez kilka kolejnych dni świętować, drudzy leczyć moralnego kaca – w niedzielę (15.11.) Dragon Jaczów przegrał ze Spartą Przedmoście 2:5. Choć w zasadzie wydawać by się mogło, że kolejny komplet punktów musi zostać w Jaczowie. Nie dość, że miejscowi prowadzili dwoma bramkami, to jeszcze rywale stracili podstawowego bramkarza.

Początek meczu należał do Dragona, który w 22. minucie zdobył prowadzenie po golu Bartłomieja Michalskiego. Nieco później wynik podwyższył Łukasz Strzelecki. W międzyczasie, bo już w 12. minucie tego pojedynku, Sparta Przedmoście musiała dokonać korekty w składzie. Kontuzji kostki doznał Krzysztof Mularczyk. A że na ławce rezerwowych nie było drugiego golkipera, więc pomiędzy słupkami bramki stanął nominalny obrońca Kamil Mochol. I… z każdą kolejną minutą forteca drużyny z Przedmościa była niczym zaczarowana. Jeszcze przed przerwą Sparcie udało się zdobyć kontaktową bramkę – na listę strzelców wpisał się Patryk Przymus.

– Taki mieliśmy plan, aby pierwszą połowę zagrać spokojnie, drugą znacznie mocniej – nie ukrywał Ireneusz Przybylski, trener Sparty, bo ta faktycznie od razu ruszyła do ataków. Twarda gra w środku pola i dobre oskrzydlające akcje musiały dać efekt. Dały, bo w szybkim tempie goście zaczęli zdobywać bramki. Najpierw wyrównali, potem wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do końca meczu wygrywając 2:5. Gole zdobywali jeszcze m.in. Jakub Przymus, Jacek Berlik i Paweł Jóźwiak. Radość po gwizdku była wielka. Piłkarze zebrali się na środku boiska i skandowali. Sparta strąciła z fotela lidera Dragona Jaczów. – Udało nam się skończyć akcję bramkami, ale trzeba przyznać, że Dragon ma fajną drużynę. Ciężko jest budować akcje, kiedy się przegrywa. Wtedy po prostu spadają morale w zespole – dodawał Przybylski.

Zwycięstwa przeciwnikowi gratulował Damian Kwaśnik, który wyjaśniał przyczyny porażki swojego zespołu. – Prowadziliśmy dwoma bramkami, trzeba było strzelić kolejną, bo były sytuacje. W drugiej połowie Przedmoście grało na boisku, my na nim nie istnieliśmy – podsumowywał. Podobną huśtawkę nastrojów Dragon przeżył jakiś czas temu w meczu z Viktorią Borek, która też zaczęła drugą połowę meczu mocniej i mimo prowadzenia zrobiło się nerwowo. – Tylko wtedy nasz zespół szybko zareagował. Dziś zabrakło walki i charakteru. Do takich meczów trzeba podchodzić z większym zaangażowaniem – zwracał uwagę Kwaśnik, który ma nadzieję, że w ostatnim spotkaniu rundy jesiennej Dragon wróci na zwycięskie tory.
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Foto