Sprawa korków w Głogowie część II: Czy będzie przejście podziemne przy zamku?

Automatycznie zapisany szkic 305
1

Po zamknięciu możliwości przejazdu w poprzek Bramy Brzostowskiej i wyłączeniu na skrzyżowaniu niepotrzebnej tymczasowo sygnalizacji świetlnej, Głogów nieco mniej się korkuje. Sugestię głogowian, aby zostawić takie rozwiązanie już na stałe, urząd miasta przekuł na propozycję wprowadzenia w przyszłości w tym miejscu ruchu prawoskrętnego. Pomysł jest uzgadniany z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad. Jest na to czas do listopada, do momentu zakończenia prac na alei Wolności. W tym tygodniu ma odbyć się pierwsza runda rozmów.

Pisaliśmy o tym tutaj:
https://myglogow.pl/wylaczenie-sygnalizacji-na-bramie-brzostowskie-zmniejszylo-korki-czy-moze-tak-zostac-na-stale/

Jednak pojawiły się też głosy, że jest to złe rozwiązanie, bo kierowcy będą musieli objeżdżać częściej rondo. – Każde nowe rozwiązanie odbywa się kosztem czegoś i trzeba sprawdzić, czy się opłaca. Zatkane rondo i część ulicy Obrońców Pokoju i tak powoduje utrudnienia dla tych, co przejeżdżają przez miasto, a upłynniając ruch cały czas jednak się jedzie. Kierowcy będą musieli nadrobić dłuższą trasą, ale miasto nie będzie zakorkowane. Stojące miasto powoduje, że wtedy wszyscy się denerwują – mówi prezydent.

Problemem do rozwiązania jest przejście dla pieszych przy zamku, często wskazywane przez głogowian jako kolejna przyczyna zatykania przelotówki. Dziś ludzie przechodzący w tym miejscu zatrzymują płynność ruchu w obu kierunkach. Jak zapowiada Rafael Rokaszewicz, urząd miasta w tym roku planuje zrobienie dokumentacji nowego rozwiązania przejścia. Albo nadziemnego, albo podziemnego. O wyborze wariantu rozstrzygną uzgodnienia z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad, bo inwestycja miasta wchodzi w drogę krajową oraz konserwatorem zabytków, bo chodzi o zachowanie walorów krajobrazowych miasta.

– Po podpisaniu porozumienia z GDDKiA od razu przystępujemy do wykonania Programu Funkcjonalno-Użytkowego dwóch wariantów: pieszej kładki i przejścia podziemnego. Jeden z tych wariantów będzie realizowany – mówi prezydent Rokaszewicz. Według niego przejście mogłoby powstać w dwa lata. Gdyby udało się zrobić dokumentację w tym roku, to roboty mogłyby ruszyć już i zakończyć jeszcze w 2020 roku.

 – To nie będzie łatwa inwestycja, a dosyć skomplikowane przedsięwzięcie, bo jeśli mówimy o przejściu podziemnym, trzeba skorygować plan w kontekście przebiegających tam mediów, choćby ze względu na główną nić zasilającą miasto w wodę. Z kolei przejście nadziemne jest trochę mało realne z tego względu, że konserwator zabytków już delikatnie sugerował, że zbudowanie przejścia w formie kładki może zaburzyć widok na zamek, czy kolegiatę. Wprowadzilibyśmy obcy element, który zaburzy całość wizualną krajobrazu miasta. Choć zwolennicy kładki mówią, że byłby z niej piękny widok na Odrę i na bulwar – wyjaśnia Rafael Rokaszewicz.

Wydaje się, że skoro kilkaset metrów dalej jest przejście podziemne, to problemu nie powinno być. Piesi mogliby korzystać z niego, choć wiązałoby się to z nadkładaniem drogi. Podobnie jak kierowcy, którzy musieliby objeżdżać w przyszłości rondo. – Nie mówmy o tym problemie z punktu widzenia kierowcy, a z punktu widzenia pieszego. Nie możemy eliminować z ruchu tych, którzy nie jeżdżą samochodami. Kompromis polega na tym, by znaleźć takie rozwiązanie, w którym zarówno piesi, rowerzyści, jak i kierowcy mieli równe prawa. A każdy ma prawo do sprawnego poruszania się po mieście. Na razie mamy przejście przez Bramę Brzostowską, przez Kamienną Drogę: jedno przy ul. Novarese, drugie, podziemne przy Grodzkiej, przy Alei Wolności, to pomiędzy nimi też musi być wyznaczone zorganizowane przejście dla pieszych. Bo ludzie i tak by przechodzili i przebiegali przez główną ulicę w niebezpiecznych miejscach – uważa prezydent.

Podziel się informacją ...
  • 366
  •  
  •  
  •  
  •  
  •