Dzieje sięFotoGłogów

Strażacy ochotnicy zawsze na czas. “Warto w nich inwestować”4 min na czytanie

Strażacy ochotnicy zawsze na czas. "Warto w nich inwestować"

– Ogień był widoczny z daleka – opowiadają mieszkańcy Kromolina w gminie Żukowice, gdzie wczoraj (11.03.) w centrum wsi wybuchł pożar. Było około godz. 22.30. Ludzie wybiegali na ulice, dzwonili na straż. Wystarczyła chwila, by ogień objął cały dach domu jednorodzinnego. Gdy na miejsce dojechali pierwsi strażacy ochotnicy, to robili wszystko, by pożar nie objął też budynku gospodarczego. Obok, bo w pobliżu dwóch-trzech metrów, znajdował się kolejny dom. Zagrożenie było duże.

Na szczęście akcja zakończyła się sukcesem. Udało się opanować pożar – strażacy w akcji byli kilka godzin, pracę skończyli nad ranem. Nikogo nie było w środku, bo okazało się, że dom nie jest obecnie zamieszkiwany na stałe. Jak doszło do pożaru? Jeszcze nie wiadomo, bo ustalane są wszelkie okoliczności zdarzenia. Dom – mimo że pusty – był opalany.

Jarosław Szmidt, komendant gminny OSP z Żukowic, był również dziś tam na miejscu (12.03.). Relacjonował nam przebieg akcji. – Dojechali do nas strażacy ochotnicy z Kotli, Jerzmanowej oraz gminy wiejskiej Głogów. Kilka zastępów ratowników. Ponadto oczywiście strażacy z państwowej straży – wymienia.

Akcja była trudna. – Ze względu na bliską zabudowę, sąsiednie budynki. Nasze działania nie umożliwiły przedostanie się ognia. Warto tutaj podkreśli obecność szczególnie zastępów ochotniczych, ich liczebności. Potrafią opanować takie duże pożary. Jednostki OSP są bardzo ważne, warto w nich inwestować – dodaje Szmidt.

Starty są duże, na razie ciężko je dokładnie oszacować. Tej nocy do Kromolina dojechał też wójt. – Byłem pod wrażeniem strażaków. Wydawało się, że nie uda się zatrzymać ognia. Wszystko działo się tak szybko. Takie właśnie sytuacje pokazują, jaką oni pełnią ważną rolę. Są na miejscu od razu, jako pierwsi podejmują wszelkie działania – dziękuje im za pomoc Krzysztof Wołoszyn.

A we wsi nie milkną echa tego, co się wydarzyło. Spotkaliśmy pana Mieczysława, który był przerażony. – Dbajmy o przewody kominowe, sprawdzajmy kominy. By nie doprowadzić do takich dramatów. Dobrze, że spłonął tylko budynek, że nikt nie ucierpiał – zwracał uwagę spoglądając na zgliszcza.
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się