Styl życia

Teraz gotuje dla nas Raquel z Portugalii4 min na czytanie

Teraz gotuje dla nas Raquel z Portugalii

Wyszukane smaki kuchni latynoamerykańskiej trafiły do naszego miasta niespodziewanie. Wiele osób się w nich dosłownie zakochało i dziś nie wyobraża sobie życia bez taco z kurczaka czy sałatki z papają i avocado. Wszystko to serwuje Raquel z Portugalii.

Ana Raquel Camacho Fereira (38 l.) urodziła się na Maderze. Z pochodzenia jest właśnie Portugalką, lecz jej rodzice wyemigrowali z nią do Londynu, gdy miała 6 lat. Gotowanie w jej domu rodzinnym jest tradycją, mistrzostwem i uwielbianym zajęciem. Mama była szefową kuchni, więc i ona wychowała się na gotowaniu. Kucharką jest od czasu, gdy miała 16 lat. Taka osoba nigdy by do naszego miasta nie przyjechała, gdyby nie spotkała Agnieszki Bochanysz, głogowianki.

Agnieszka Bochanysz (38 l.) skończyła filozofię, ale… – Nosiło mnie po świecie, aż w końcu znalazłam się w Londynie, gdzie dostałam pracę w małym barze w stylu latynoskim. Właśnie tam Raquel była szefową kuchni – opowiada. Panie połączyła nie tylko przyjaźń, a także wspólne plany biznesowe. – To ona mi zaproponowała, abyśmy pojechały do Polski, bo zamarzyła, aby spróbować czegoś nowego i otworzyć własny biznes właśnie w naszym kraju – wspomina Agnieszka Bochanysz. Z 15 lat temu przyjechały po raz pierwszy do Polski na wakacje. – 6 lat temu zjechałyśmy tu na stałe i założyły w naszym mieście bar z latynoamerykańską i portugalską kuchnią. To są takie dwie historie, gdyż zaczynałyśmy zupełnie bez lokalu. Startowałyśmy jako streetfood, czyli przygotowywałyśmy jedzenie i serwowałyśmy je z namiotów. Jeździłyśmy na festiwale i zloty. To była fajna przygoda, a ludziom bardzo smakowało jak Raquel gotuje, więc zaczęłyśmy oferować catering. Raquel została konsultantem szefa kuchni restauracji we Wrocławiu i komponowała menu. Ale chciałyśmy się rozwijać – wspomina Agnieszka Bochanysz.

Ponieważ zauważyły pewną lukę w głogowskim biznesie gastronomicznym, postanowiły ją wypełnić. Są tu pizzerie, restauracje chińskie czy z daniami włoskimi, lecz latynoamerykańskiej nie ma. – Nie chciałyśmy z nikim konkurować, chciałyśmy wzbogacić rynek i urozmaicić propozycje, uczyć ludzi wychodzenia z domu do restauracji albo zamawiania na wynos – mówi pani Agnieszka. To miała być nowa kuchnia na rynku. I jest, ale w trochę innym wymiarze. Jedno jest pewne – portugalskie jedzenie jest na topie. – Długo szukałyśmy odpowiedniego miejsca, gdyż przygotowujemy wszystko same. Poza tym na świeżo. To znaczy Raquel więcej gotuje, a ja jej pomagam, a więcej zajmuję się sprawami organizacyjnymi – pani Agnieszka mówi, że od dwóch lat mają wreszcie lokal na Starym Mieście. Bar nazywa się Assado i powstał także dzięki pomocy i współpracy z przyjaciółmi i wspólnikami Alicją i Niallem. Rok temu już miały go otworzyć, wszystko było przygotowane – ale wybuchła pandemia i pokrzyżowała plany. Biznes działa tak jak może – czyli z cateringiem. Dla głogowian to jest oryginalna propozycja, całkiem nowe smaki. – Próbujemy robić coś autentycznego – zapewnia pani Agnieszka.

Głogowianom w tej pandemii posmakowała kuchnia Portugalki. Jak na nasze polskie przyzwyczajenia, to istne kulinarne szaleństwo. Wszystko pyszne i… egzotyczne. Na przykład tortille do taco z niebieskiej mąki sprowadzanej z Meksyku czy jako dodatek papryczki peruwiańskie, które w Polsce można kupić tylko w Krakowie. – Ostatnio zamówiłyśmy czerwoną kukurydzę i zobaczymy co nam się uda z tego zrobić – zapowiada Agnieszka. Raquel jest świetna w swoim fachu. Kurczak po portugalsku piri piri, meksykańskie i peruwiańskie taco, paszteciki, empanady czy meksykańskie sałatki w jej wykonaniu nie mają sobie równych. Bywają też dania jednogarnkowe, np. brazylijska feijoada lub hiszpański gulasz z chorizo. – Nasi klienci już wiedza co to empanada. Uczymy ich nowej kuchni i bardzo nam miło, że im smakuje – śmieje się Agnieszka. Mają menu na walentynki, np. sałatki z papają, avocado i granatem, taco z kaczka w marynacie z tamaryndowca czy pure z batatów z salsą z kukurydzy. Zamówień jest już tyle, że cały dzień będą gotowały.

Ale nie siedzimy i nie czekamy. Przyjechały wymarzone urządzenia i meble do kuchni. Lokal jest prawie gotowy na przyjęcie gości. Nie możemy się doczekać – mówi pani Agnieszka, a Raquel, która prawie wszystko rozumie – potwierdza. Agnieszka Bochanysz zapowiada, że – jak już będzie można, to stanie za barem. I będzie nowe menu. – Poszalejemy – śmieją się. Raquel specjalizuje się w kuchni portugalskiej, hiszpańskiej, latynoamerykańskiej z Brazylii, Peru i Argentyny, uwielbia także Kuchnię nikkei (japońską kuchnię rybną), którą zamierza serwować w naszym mieście, gdy lokale już się otworzą. – Ceviche to peruwiańskie danie, ryba na surowo w zaprawach. Będziemy je podawały w naszym barze – zapowiada Raquel. Jeśli chodzi o polskiego schabowego, to okazuje się, że Raquel bardzo posmakował. – To jedyne danie, które robię lepiej od niej – mówi Agnieszka Bochanysz.
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Styl życia