Dzieje sięGłogów

To już nie apel, a prośba do lekarzy rodzinnych. “Przyjmujcie pacjentów”1 min na czytanie

Epidemia? Tam kolejki jak były, tak są. Nocna pomoc pęka w szwach

Przychodnia przy ul. Kościuszki pęka w szwach. Od poniedziałku do piątku w godz. 6-18 świadczy usługi na podstawie umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia jako przychodnia POZ, czyli pierwszej pomocy. Mogą z niej wtedy korzystać pacjenci, którzy tam są zapisani. Później, bo po godz. 18 do samego rana funkcjonuje “Nocna i Świąteczna Pomoc Zdrowotna”. Jednak jak mówi nam kierownik Helena Kijanko-Link w praktyce wygląda to zupełnie inaczej.

– Ludzie traktują pomoc wieczorową jak lekarza rodzinnego. Zauważyliśmy, że pacjenci mają problemy z dostaniem się do swoich przychodni zdrowia. Automatycznie wtedy trafiają na pomoc wieczorową – nie ukrywa.

Zwraca też uwagę, że pacjenci oczekują wizyty u lekarza, a nie teleporady. A tam, w przychodni przy ul. Kościuszki, większość pacjentów jest po prostu przyjmowanych osobiście. – Lekarz przeprowadza rozmowę telefoniczną, ale w 90 procentach zaprasza na wizytę – dodaje.

Już nie apeluje, ale prosi – przyjmujcie pacjentów. Zwraca uwagę, że mamy do czynienia nie tylko z epidemią koronawirusa. – Teraz jest wiele przypadków dotyczących rwy kulszowej i korek nerkowych – zwykle to właśnie trapi ludzi w tym czasie, na przełomie zimy i wiosny – przypomina.

Nadmiar pracy powoduje, że coraz trudniej znaleźć lekarzy na dyżury “Nocną i Świąteczną Pomoc Zdrowotną”. Obecnie tylko jeden z nich (na kilkunastu) jest z Głogowa. Pozostali dojeżdżają z odległych miast. Także z sąsiednich województw.
RED

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się