Artykuł InformacyjnyExtra

„Torino” na nowo to już nie tylko pizzeria6 min na czytanie

„Torino” na nowo to już nie tylko pizzeria

Restauracja „Torino” działa w nowym miejscu, w nowym lokalu, nowej odsłonie, z nowymi pysznymi daniami i napojami. Warto się wybrać i przekonać, bo stworzyli ją ludzie pełni pasji i zapału. Jest pięknie, klimatycznie, sympatycznie i smacznie.

„Torino” to była kultowa pizzeria przy ul. Jedności Robotniczej 11, którą znał chyba każdy głogowianin. Amerykańska pizza na grubym cieście znalazła u nas wielkich smakoszy, wręcz wielbicieli. Taką samą pizzę można teraz zjeść w nowym lokalu, także przy ul. Jedności Robotniczej, tyle że 44 – na drugim końcu lub zamówić przez stronę internetową.

„Torino” jest teraz w nowym lokalu. To restauracja prowadzona przez spadkobierców pomysłu poprzednich właścicieli. – 23 lata temu moi rodzice z miłości do podróży i jedzenia kupili budynek przy zielonym rynku i otworzyli tę pizzerię – mówi Mateusz Osuch, który prowadzi dziś nową restaurację razem z żoną Karoliną – menadżerką. Rodzice Elżbieta i Mirosław Osuchowie w latach 90. rozpoczęli nową życiową historię jako restauratorzy. Nazwa „Torino” wiąże się z włoskim miastem Turyn. – Co ciekawe, rodzice tworzyli pierwsze pizze sami w domu. Eksperymentowali, czytali kulinarne książki. Metodą prób i błędów zrobili taką pizzę, jaka ich rozsławiła. Autorstwa mojego taty jest także uwielbiany przez naszych gości sos czosnkowy. Przepis ma wciąż na starej, zniszczonej karteczce, napisany odręcznie, do dziś nikomu go nie ujawnił. Dostarcza nam tylko komponenty, a co w nich jest, pozostaje tajemnicą – opowiada. Jego rodzice serwowali pizzę w stylu amerykańskim, ale z biegiem czasu wszystkie jej składniki były najwyższej jakości, sprowadzane z Włoch. Gości było tyle, że brakowało miejsca, dlatego od trzech lat trwały przygotowania do przeprowadzki „Torino” w nowe miejsce, do większego lokalu. Wreszcie udało się zrealizować ten pomysł. – Jestem z tą restauracją związany od dziecka. We wszystkim pomagałem, jako chłopak pracowałem nawet na zmywaku. Gdy na poważnie zająłem się pracą z rodzicami, poczułem, że potrzeba nam więcej przestrzeni do rozwoju – tłumaczy decyzję przenosin i zmiany charakteru lokalu nowy współwłaściciel. Torino prowadzimy razem z tata – Mirosławem Osuch

Nowe „Torino” to duża sala konsumpcyjna oraz taras. Wszystko urządzone w stylu industrialnym przez projektantkę z Wrocławia. Nowocześnie, a jednocześnie swojsko i wygodnie. Nowością jest to, że oprócz charakterystycznej pizzy w „Torino” można teraz zjeść także inne dania oraz desery, są także napoje alkoholowe i bezalkoholowe. Jest to miejsce, w które się można wybrać, aby posiedzieć ze znajomymi, na randkę, a także na rodzinny obiad. – Kochamy podróże. Z tych podróży przywieźliśmy wiele pomysłów i inspiracji, które serwujemy naszym gościom – mówi menadżerka Karolina Osuch, która – tak jak i mąż – wkłada w to miejsce serce. Ta dwójka podróżuje i… je, wszędzie, gdzie tylko może, wszystkiego próbuje. Aby przywieźć do Głogowa ciekawe pomysły. – Wzbudzamy zainteresowanie, gdyż zamawiamy zazwyczaj bardzo duże ilości jedzenia. Musimy wszystkiego spróbować, a najciekawsze smaki przenieść do siebie – śmieje się. Choćby z Tajlandii przywieźli sezonową pizzę w stylu tajskim. Ta dwójka młodych restauratorów stworzyła miejsce, w którym można dobrze zjeść i można się dobrze czuć. Postawili na bardzo dobrą obsługę, której kwintesencją są kierownicy sali. – Odprowadzamy gości do stolików i mamy obsługę kelnerską. Kelnerzy polecą, podpowiedzą, doradzą – zapewnia pani Karolina. Z pizzy restauracja jest już znana. Teraz czas na inne dania – wystartowali z nowym menu comfort food.

Jako dania główne oferują najlepszy w mieście stek z polędwicy wołowej. Albo greckie szaszłyki souvlaki z karkówki, autorskiego przepisu taty szefowej kuchni, który jest z urodzenia Grekiem. Są także inne pyszności, choćby golonka z pieczonymi ziemniakami i kapustą. Do tego sałaty, cała gama makaronów i gnocchi, pyszne zupy i przystawki. Do tego burgery. Pieczywo z lokalnej piekarni, robione na zamówienie. Desery są własnej roboty, konkretnie Magdy, kuzynki właściciela, która w Torino pracuje od 23 lat, a teraz okazało się, że jest w deserową mistrzynią. Robi przepyszne włoskie panacotty, tiramisu, cannoli siciliani oraz serniki. Są także alkohole w postaci piwa, wina lub drinków. Bardzo ciekawie prezentuje się zestaw propozycji drinków bezalkoholowych, przygotowanych specjalnie dla tych, którzy nie lubią lub nie mogą pić napojów z procentami. Poza tym kawa. Jest tutaj pyszna. Kilka dni temu ruszyła sprzedaż w papierowych kubkach na wynos. – Jest najlepsza – zapewnia Mateusz Osuch, który jest wielkim kawoszem. Kawę serwują tu z włoskiego ekspresu z dwoma młynkami – do espresso i kawy czarnej. Kawa jest zawsze świeża, sprowadzana z palarni we Wrocławiu. – Pragniemy, aby nasi goście dobrze się u nas czuli. W „Torino” zostawiamy swoje serce i chcielibyśmy naszych gości uszczęśliwić, a także jak najlepiej nakarmić. To miejsce ma przyciągać klimatem, wyglądem, smakami oraz najlepszą obsługą. W gastronomii to nie jest nasze ostatnie słowo – zapowiada pan Mateusz.


W planach jest także otwarcie nowego projektu w starej lokalizacji, ponieważ goście są z nią bardzo związani.

„Daj się porwać” przez „Torino”. Można przyjść albo zamówić dania z dostawą do domu – dzwoń pod 531 260 210 lub przez stronę internetową www.torinoglogow.pl

Zobacz inne