Dzieje sięGłogów

Trwa walka o życie Michałka. Chłopcu chcą pomóc również bokserzy5 min na czytanie

Trwa walka o życie Michałka. Chłopcu chcą pomóc również bokserzy 4

12 maja w Głogowie odbędzie się I Charytatywna Gala Boksu „Razem dla Michałka”. Start imprezy o godz. 14.00 w hali sportowej przy ulicy Wita Stwosza. Jej celem jest pomoc w zebraniu środków na kosztowne leczenie 4 – letniego Michałka Kowala, synka policjantki Komendy Powiatowej Policji w Głogowie. Na galę zapraszają organizatorzy: Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Policjantów Zarząd Terenowy Głogów oraz Głogowski Klub Bokserski Puncher. Patronat nad imprezą objął komendant powiatowej policji, prezydent Głogowa i starosta głogowski.

Michałek w wieku 3 lat zachorował na padaczkę lekooporną, chłopiec ma zaburzenia rozwoju i mowy. Od kilku miesięcy nie chodzi. Wymaga rehabilitacji i kosztownego leczenia, które przeprowadzić można poza granicami naszego kraju, w Hamburgu w Niemczech. Jest pod stałą opieką medyczną specjalistów.

Główną atrakcją odbywającej się imprezy będą pojedynki bokserskie, odbywające się na profesjonalnym ringu i przy udziale profesjonalnego arbitra. W programie imprezy przewidziano również pokazy Fitnes – Fitarena Głogów, Karate Kyokushin, Loterię z nagrodami i licytację cennych pamiątek, min. piłki z autografami mistrzów Polski w piłce recznej, Klubu Vive Kielce. W trakcie imprezy przeprowadzona zostanie zbiórka pieniędzy. Cały dochód z imprezy przeznaczony będzie na leczenie Michałka.

Choroba pozbyła chłopca uśmiechu, a dostarczyła mnóstwo bólu i płaczu. Dziecko przestało mówić, chodzić. I traci kontakt z otaczającą go rzeczywistością. Rodzice, po wielu miesiącach diagnozy, usłyszeli wyrok – ceroidolipofuscynoza. – Brzmi strasznie, a skutki i rokowania są jeszcze gorsze – łamie się głos Robertowi Kowalowi (40 l.), ojcu. To rzadka choroba genetyczna wyniszczająca komórki ośrodkowego układu nerwowego. Cofnąć jej nie można, ale zahamować owszem. Dowiedzieli się, że w kraju ratunku dla ich pociechy nie ma.

Michał urodził się zdrowy. W szpitalu otrzymał dziewięć w dziesięciopunktowej skali Apgar. Pani Aneta Kacik (41 l.), matka, szybko została wypisana ze szpitala do domu. W harmonii upływały im dni, tygodnie i miesiące. Aż nagle babcia dziecka zauważyła, że z Michałkiem coś złego się dzieje. – Wychowałam dwoje dzieci i wiem, że to nie były normalne zachowania. Nie chciał siadać, nie chciał raczkować, prawie nic nie mówił – przypomina sobie pani Gabriella (59 l.). A swoimi spostrzeżeniami podzieliła się z rodzicami chłopca.

– Może i na początku myśleliśmy, że mama przesadza, bo przecież Michałek nie miał jeszcze ukończonych dwóch lat…. – przyznaje pan Robert. Jednak po czasie zaczęły dochodzić kolejne problemy zdrowotne. Udali się do poradni psychologicznej, lecz rehabilitacje i zajęcia z logopedą nie pomogły. Choroba nasilała się. Tuż przed trzecimi urodzinami chłopczyk dostał ataku i cały się trząsł. Trafił do głogowskiego szpitala, skąd przekierowano go do Nowej Soli. Zaczęto podawać różne leki – jedne zastępując następnymi. Efektów nie było widać. – Okazało się, że syn ma padaczkę lekooporną. – Lekarze załamali ręce i poradzili, by pomocy szukać w klinikach w dużych miastach – relacjonuje. Jeździli do Wrocławia i Warszawy wierząc, że w końcu uda się wyleczyć ich dziecko.

Niestety – w listopadzie ub. roku Michałek przestał chodzić i mówić. Dopiero wtedy lekarze zdecydowali się na badania genetyczne. To, co usłyszeli, w ciągu chwili zmieniło ich całe życie. – Ponoć syn ma rzadką chorobę genetyczną, która z dnia na dzień postępuje i prowadzi do śmierci – płaczą.

Najgorsze w tym jest to, że to nieuleczalna choroba, a leczenie może tylko powstrzymać jej rozwój. Musiałby wydarzyć się cud, by znów zaczął chodzić lub mówić. Za chwilę może przestać widzieć, słyszeć, później obumierać będą kolejne narządy. Leczenie Michałka w Polsce nie jest możliwe, bo Narodowy Fundusz Zdrowia nie pokrywa jego kosztów. Ratunku należy szukać w Stanach Zjednoczonych i Niemczech. U naszych zachodnich sąsiadów leczenia podejmuje się klinika w Hamburgu.

– Choroba polega na tym, że mózg naszego synka nie produkuje płynu, który odpowiedzialny jest za życie w nim komórek. Ten płyn trzeba podawać dziecku co dwa tygodnie. Jeden taki zabieg to koszt w granicach 120 tys. zł. Aby uniknąć tak ogromnych kwot musieli wyjechać do pracy do Niemczech. Teraz kliniczne leczenie będą mieli refundowane. Na pozostałe koszty zbierają. – Nadzieja daje nam siłę – podkreśla pani Aneta.

Chcesz pomóc?
Michałek należy do Fundacji Wsparcia Policjantów. Konto: 87 1440 1299 0000 0000 0794 6977 – z dopiskiem „Michał Kowal”.

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Scheduled Dzieje się Głogów

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się