Extra

Tu już nie ma zwłok i duchów. Prosektorium przy szpitalu jest puste3 min na czytanie

Tu już nie ma zwłok i duchów. Prosektorium przy szpitalu jest puste

Zabytkowe odrapane drzwi zamknięte na głucho. Dziś to przyszpitalny magazyn, a budynek jakby zapomniany. Prosektorium w nim było już w czasie wojny i po jej zakończeniu, jak tylko szpital zaczął działać. Była tam kaplica, lodówki, stół sekcyjny i pomieszczenia do przygotowywania zwłok do pochówku.

Dla wielu głogowian, szczególnie starszych, to miejsce budzące niepokój z krążącymi opowieściami o zjawach, duchach i nieziemskimi odgłosami. Wieczorami strach było koło niego przechodzić. Dziś już nie ma czym straszyć, bo jest pusty i czeka na decyzję dyrekcji szpitala, co z nim będzie dalej.

Jak mówi Ewa Todorov, rzeczniczka Głogowskiego Szpitala Powiatowego – poszukiwany jest nowy najemca. Ale na stronie placówki próżno szukać takiego ogłoszenia. Jedno jest za to pewne – budynku nie może wynająć firma pogrzebowa, gdyż obecne prawo zabrania takiej działalności na terenie szpitala. Ostatnia firma wynajmująca pomieszczenia odeszła stąd z pozwem sądowym, a sprawa ciągnie się już od kilku lat.

– Szpital bez przetargu zaangażował inną firmę do odbioru ciał, a tym samym nasza działalność stała się w tym miejscu bezprzedmiotowa i bezprawna, dlatego oczekiwaliśmy zerwania umowy za porozumieniem stron – mówi Jerzy Jarosz, współwłaściciel Arki i wyjaśnia, że szpital upierał się, aby nadal płacony był czynsz, około sześć tysięcy złotych miesięcznie. – Nie mogliśmy sobie na to pozwolić, stąd proces – tłumaczy. Za ile teraz i komu można byłoby wynająć byłą kaplicę?

– Obowiązują ceny rynkowe – Ewa Todorov nie chce zdradzić konkretnej stawki. Wskazuje, że budynek nadaje się na świadczenie usług medycznych, ewentualnie do najmu z przeznaczeniem na pomieszczenia administracyjno-biurowe i obiekty usługowe. Jeden z byłych dyrektorów widział tu np. przedszkole. Trzeba jednak pamiętać, że budynek wymaga gruntownego remontu i jest pod nadzorem konserwatora zabytków, co bardzo ogranicza ewentualne zamiary potencjalnego inwestora.

Jak wspomina Jerzy Jarosz – kilka lat temu były plany wydzielenia działki, na której jest budynek i sprzedaży jako całości. – Budynek niszczeje i będzie niszczał, a szkoda, gdyż lokalizacja jest atrakcyjna i można było coś sensownego tam zrobić – przedsiębiorca pamięta spotkanie z prezesami i starostą Jarosławem Dudkowiakiem.

Zauważa też, że dziś radziłby szpitalowi zapoznać się z projektem nowej ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Jest w niej zapis, który nakazuje szpitalom posiadanie pomieszczenia, w którym będą przechowywane ciała, a z którego zakłady pogrzebowe będę je odbierały. – Dziś oficjalnie jest tak, że powinny być w chłodniach należących do GPK Suez, a zdarza się, że odbieramy ciała z innego miejsca – Jerzy Jarosz w tej sprawie interweniował już kilka razy, ale bez efektu. Tak czy inaczej – zabytkowa kaplica popada w ruinę i niedługo może się okazać, że jej jakiekolwiek użytkowanie będzie nas wszystkich bardzo dużo kosztowało.
RED

Podziel się informacją ...
  • 147
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Extra