Styl życia

“Tych rzeczy” nigdy nie za dużo… Nic bardziej mylnego. Z tym uzależnieniem walczy w Głogowie wiele osób4 min na czytanie

"Tych rzeczy" nigdy nie za dużo... Nic bardziej mylnego. Z tym uzależnieniem walczy w Głogowie wiele osób

Seksu nigdy nie za dużo? Nic bardziej mylnego! Śmieszne? Nie… to bardzo poważny problem, zwłaszcza młodych ludzi, ale nie tylko. To wciąż temat tabu, bo jak się przyznać bliskim, że wciąż, na okrągło, ma się ochotę na seks? Z każdą inną chorobą, uzależnieniem, alkoholizmem czy narkomanią można liczyć na współczucie. Ale nie z seksoholizmem. A przecież nie jest to słabość tylko celebrytów, artystów czy bogaczy – z którymi najczęściej kojarzy nam się erotomania. To problem hutnika, rolnika, ekspedientki, emeryta i licealisty. Bardzo krępujący problem.

Z 34-letnią Kamilą* nawiązujemy kontakt przypadkowo. Jej znajoma opowiada nam o bezradności wobec potrzebującej pomocy koleżanki. Kobieta prosi o radę, gdzie ją skierować. – W Głogowie nie ma seksuologa, a ona nie może już sobie poradzić. Jest załamana. Lekarz rodzinny zbagatelizował jej wielki kłopot i z uśmiechem poradził, aby znalazła innego partnera – i choć trudno w to uwierzyć – kobieta nie znalazła fachowej porady. Kamila zgadza się na rozmowę. To skromna, ładna i szczupła kobieta. Matka dwójki dzieci. Z mężem prowadzi firmę. – Zawsze lubiłam seks, jednak to co dzieje się ze mną teraz, jest koszmarem. To już obsesja, o niczym innym nie myślę, jak o kochaniu się. Nie ma w tym namiętności, uczucia, jest tylko kopulacja – kobieta z trudem opowiada o swojej sytuacji, wstydzi się, co chwilę popłakuje, jest zdenerwowana. – Jeszcze do niedawna mój mąż cieszył się, że ma taką gorącą żonę, ale wyznał w końcu, że traktuje go jak przedmiot, że myślę tylko o swoim zadowoleniu – Kamila nie chce zdradzić więcej o swoim intymnym życiu. Bardzo cierpi. A pomocy znikąd…

Seks, seks, seks… Maciej za rok będzie obchodził czterdziestkę. Jak mówi – zawsze był przeciętny, w pracy żartował jak inni z „tych” spraw, ale nigdy nie był sprośny, wiedział gdzie jest granica. Z wiekiem i coraz dłuższym stażem małżeńskim chciał czegoś więcej. – Zaczęło się od oglądania, od czasu do czasu, filmów erotycznych. Niby robiłem to od niechcenia, a jednak ciągnęło mnie do coraz ostrzejszych scen. Z czasem myślenie o seksie stało się obsesją, każda kobieta była obiektem mojego pożądania. Nie potrafiłem normalnie porozmawiać, zawsze musiał być podtekst erotyczny – mężczyzna opowiada, że kiedy uświadomił sobie, jak bardzo jest zniewolony, jak bardzo wszystko inne straciło sens w życiu, a liczył się tylko seks, stwierdził, że musi coś z tym zrobić. – Żona zagroziła rozwodem. Mówiła, że ma dosyć zboczeńca. Że przecież seks to nie wszystko. Zacząłem szukać pomocy, znalazłem terapeutę w Poznaniu. Jeździłem do niego dwa razy w miesiącu. Pomógł mi, dziś potrafię opanować żądzę, ale przede wszystkim zrozumiałem, jak mam siebie traktować, aby nie popadać w szaleństwo seksualne – Maciej tłumaczy, że to głównie praca nad sobą. – To nałóg jak każdy inny, musiałem go czymś zastąpić. Dla mnie sport okazał się najlepszym lekarstwem – uśmiecha się i cieszy się, że żona od niego nie odeszła. Ona też wzięła udział w terapii, aby wiedzieć jak pomóc jemu. 

Libido, czyli popęd seksualny to powód do dumy, szczególnie u mężczyzn, którzy często dorabiają do swojej sprawności seksualnej legendy, bo przecież samiec alfa „może zawsze”. Przyznanie się, że jest inaczej – to dyshonor. Podobnie jest z nadmiarem seksualności. Nie wzbudzi współczucia, wręcz przeciwnie, to powód do dumy. – Ludzie rozmawiają o wszystkim, ale już o „tym” nie wypada i albo słychać kpiny albo temat kończy się ironicznym stwierdzeniem – no faktycznie masz problem – słyszymy od ludzi, którzy w Głogowie tworzą nieformalną grupę terapeutyczną seksoholików. – Najpierw nawiązaliśmy ze sobą kontakt przez fora internetowe. Okazało się, że część z nas leczy się u tego samego lekarza w Poznaniu. Spotykamy się co dwa tygodnie, opowiadamy jak sobie radzimy, wspieramy się i to pomaga, bo świadomość, że jest ktoś z takim samym problemem dodaje siły, aby walczyć i nie dać się zatracić – mówi lider kilkunastoosobowej grupy. Dla niego obłęd ciągłego myślenia o seksie skończył się utratą pracy. Dziś panuje już nad swoimi emocjami, ale – jak mówi – już do końca życia musi nad sobą pracować. DAB

* na prośbę osób ich imiona zostały zmienione

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Styl życia