Dzieje sięFotoGłogów

Urzędnik i podróżnik. W Alpach ma swoją jaskinię – Kalcytową Studnią [ZDJĘCIA]4 min na czytanie

Urzędnik i podróżnik. Odkrył jaskinię w austriackich Aplach

Odpowiada za promocję miasta i jak się okazuję łączy pracę z pasją jaką są podróże i góry. Dociera do jego najdalszych zakątków. Wspinał się po górach, odkrywał nowe jaskinie. I ma się czym pochwalić. Był w ponad trzydziestu krajach świata, niemal na każdym kontynencie – zwiedził Europę, Azję, Afrykę i Amerykę Środkową. Ale nie sypiał w pięknych, wygodnych oraz drogich hotelach. Wybierał się w podróż tam, gdzie toczy się normalne życie – nie to turystyczne. Bo jego największą pasją jest podróżowanie, wspinaczka górska czy żeglarstwo. – Spełniam swoje marzenia – przyznaje Adam Borysiewicz (44 l.), naczelnik promocji w miejskim ratuszu, radny powiatowy. Nic dziwnego, że za każdym razem do plecaka zabiera pamiątki związane z naszym miastem.

Borysiewicz mówi o sobie „Robinson Crusoe z Głogowa”. A wszystko zaczęło się w szkole. Upodobał sobie góry – szczególnie Tatry. Chciał się wspinać na najwyższe szczyty. I zaczął spełniać swoje marzenia. Miał wtedy zaledwie 17 lat, był uczniem głogowskiego liceum. – Rodzice byli przeciwni mojej pasji. Wspinaczka? To przecież dość niebezpieczne. W zasadzie nigdy tego nie zaakceptowali – zdradza. Potrafił w piątkowe popołudnie, zaraz po szkole, wsiąść w pociąg i obrać kurs do Zakopanego. – Potem wracałem pociągiem do Głogowa… w poniedziałek rano, od razu do szkolnej ławki – przypomina sobie, że zamiast myśleć o sprawdzianach czy kartkówkach w głowie chodziły mu myśli o następnych podróżach. – W Tartach bywałem dwa razy w miesiącu. Kocham, uwielbiam te miejsca. Nie mogłem się z nimi rozstawać na długo, bo po prostu za nimi tęskniłem – dodaje. Ukończył odpowiednie kursy wspinaczkowe podczas których poznał wiele ciekawych osób. – Zaprosili mnie na pierwszą wyprawę w Alpy do Austrii – opowiada. – Byłem nastolatkiem. Najmłodszym w całej grupie. Przez miesiąc odkrywaliśmy nowe jaskinie. To coś pięknego, niesamowite przeżycie. Kiedy wchodzisz do jakieś jaskini, kiedy jesteś pierwszym człowiekiem na świcie stawiającym tam nogę – mówi. W takich sytuacjach masz prawo takie nowo odkryte miejsca nazwać. – Odkryłem ciągi meandrów, który nazwano – Adasiowymi Ciągami. Mam też swoją jaskinię o długości ponad stu dwudziestu metrów nazywającą się – Kalcytową Studnią – dodaje.

– Jeszcze marzy mi się Syberia i wyspy na Ocenie Spokojnym. Trudno tam dotrzeć – zaznacza, że każdy zakątek globu to inna kultura, religia, życie. – Prawda jest taka, że odwiedzam zwykle ubogie kraje. To, że ludzie są biedni, wcale nie oznacza, że nie są szczęśliwi – zapewnia. Co ciekawe ma coraz więcej propozycji, by z urzędnika stał się przewodnikiem. Głogowianie, ale nie tylko, chętnie widzieliby go w tej roli. – Ludzie piszą, że nie interesują ich te same wycieczki oferowane przez biura podróży. Chcą jeździć w mniejszych grupach, chcą poczuć przygodę – zapewnia, że zawodu raczej nie zmieni, ale jednocześnie nie zaprzecza temu, że w wolnym czasie nie będzie organizował takich wypraw. I podsuwa starą podróżniczą myśl – im mniejszy bagaż, tym piękniejsza podróż.
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się