Extra

Uwierzył w siebie. Poradził sobie z niepełnosprawnością, skończył szkołę, znalazł pracę3 min na czytanie

Uwierzył w siebie. Poradził sobie z niepełnosprawnością, skończył szkołę, znalazł pracę

– Nigdy bym nie przypuszczał, że dam radę i tyle osiągnę. Jak sobie pomyślę, to wręcz trudno mi uwierzyć – mówi o sobie Bartosz Osuch (35 l.). Bo rzadko kto z taką niepełnosprawnością skończyłby szkołę średnią, zdobyłby zawód i stałą pracę. To duże osiągnięcie.

Być może właśnie dzięki temu pozytywnemu nastawieniu do życia i temu optymizmowi ludzie go lubią. – Udało mi się niebywałe osiągnięcie. Jestem niepełnosprawny, a mimo to mam płatne zajęcie. Zarabiam na siebie – przyznaje, że niewielu z taką niepełnosprawnością jak on dałoby radę. – Mam szczęście, że pracuję i że jestem doceniany – dodaje. Opowiada, że gdy się rodził, doszło do niedotlenienia mózgu. Wtedy w szpitalu nie było specjalistycznego sprzętu i nie było możliwości, aby go uratować. – Mam umiarkowany stopień niepełnosprawności intelektualnej. Dziś wiele umiem, udało mi się pokonać własne słabości i bariery, lecz niektórych rzeczy nie potrafię zrobić – przyznaje, że czasem musi liczyć na pomoc innych.

Skończył szkołę specjalną o kierunku kucharz gastronomii. Od początku bardzo mu się podobały uczniowskie praktyki. Skierowano go do Domu Pomocy Społecznej, gdzie opiekował się starszymi ludźmi. – Odbyłem tam staż zawodowy i pracuję do dziś, jestem zatrudniony jako pokojowy – opowiada, że zajmuje się sprzątaniem. Bardzo mu odpowiadała praca wśród starszych osób, którym mógł pomagać, lecz niedawno został oddelegowany na trzy miesiące do działającego przy DPS ośrodka dla niepełnosprawnych mężczyzn przy ul. Norwida, gdzie jest bardziej potrzebny. To jest dla niego kolejnym wyzwaniem. – Jest ciężko. Trochę tęsknię za dawną pracą. Moje obowiązki to sprzątanie oraz pomoc paniom pracującym w ośrodku – mówi.

Pracuje na stałe. – To praca od 7 do 14. Codziennie. Ponieważ mieszkam z rodzicami w Wilkowie, to rano do Głogowa zabiera mnie brat. Po południu wracamy razem do domu – opowiada jak sobie radzi. – Kiedyś myślałem – gdzie tam, ja i szkoła… Moim marzeniem było ukończyć liceum. Kilka lat temu tego dokonałem. Niestety, nie zdałem matury, lecz trudno. Za to skończyłem szkołę policealną, kierunek opiekun medyczny. To wielki sukces dla takiej niepełnosprawnej osoby jak ja. Jestem szczęśliwy – mówi, że zapisał się na następny kierunek – opiekuna domu pomocy społecznej. – Uwierzyłem w siebie – zapewnia.

Bartoszowi Osuchowi żadna praca niestraszna i ma za sobą różne zawodowe doświadczenia. Przez dwa lata był wolontariuszem w szpitalu – pracował jako salowy na neurologii. – Do dziś mnie pacjenci pamiętają – cieszy się, gdy wspomina, jak go na ulicy pozdrawiają. Gdy szalał covid, zatrudnił się w McDonalds, gdzie zajmował się porządkami. Musiał się jednak zdecydować i wybrał DPS, gdzie oferowano mu stałą pracę. – Jestem wesoły i lubię kontakt z ludźmi. Po pracy chodzę z psem na spacery do pobliskiego lasu. Lubię jeździć na rowerze i zbierać grzyby. Mam przyjaciół i jestem – można powiedzieć – bardzo ciekawy życia, otwarty na ludzi i taki wszędobylski. W Głogowie dosłownie wszędzie mnie znają – mówi. Jego pasją jest gotowanie, lubi także chodzić na zakupy. – Jedynie do liczenia pieniędzy się nie nadaję – śmieje się. Powiatowy Zespół ds. Orzekania o Niepełnosprawności wciąż ma pełne ręce roboty. Ale jednak wydaje coraz mniej orzeczeń – gdy w 2012 roku było prawie 2 tysiące wydanych orzeczeń to nagle ich liczba zmalała od 2016 roku. W zeszłym roku było ich zaledwie ponad 1600. Jednak wciąż niepełnosprawnym równie ciężko znaleźć pracę.
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Extra