FotoSport

W Borku świętowali, bo wygrali gminne derby5 min na czytanie

W Borku świętowali, bo wygrali gminne derby 11

Było już trochę ciemno, trochę zimno, gdy sędzia kończył niedzielne (25.10.) spotkanie w Borku. Kończył równo z… ostatnim golem dla gospodarzy, którzy wygrali 8:3 z Mieszko Ruszowice (A-klasa). Po pierwszej wyrównanej połowie zaczęła się strzelanina. Jednak siatka zatelepała tylko w jednej bramce.

– Opadliśmy z sił – mówili schodzący z boiska piłkarze z Ruszowic. Nie było im łatwo w tym meczu. Mijały kolejne minuty na zegarze a oni cierpieli. Jak wyjaśniał Krystian Karwatka, jeden z młodszych piłkarzy tej ekipy, zmęczenie dało o sobie znać. Zwłaszcza w końcówce meczu, kiedy na ich twarzach było widać też rezygnację. – Dla wielu chłopaków to drugi mecz tego samego dnia. Rano grali w rezerwach z Perłą Potoczek i przegrali 9:0 – zwracał uwagę. A że skład jest mocno okrojony, bo pojawiły się w nim liczne kontuzje, urazy i choroby, to było wiadomo, że o niespodziankę w Borku będzie na pewno trudno.

Choć póki tych sił nie brakowało, to i walka o wynik była. Po pierwszej połowie był remis, później odpaliła Viktoria. I nie dała się już dogonić rywalom. A to spotkanie kończyło się o zmierzchu. – Kierownik idź włącz jupitery! – żartowali z ławki rezerwowych gospodarze. Faktycznie warunki do gry były już trudne. Bohaterem miejscowych okazał się Paweł Chrupcała, który strzelił cztery bramki. Na listę strzelców wpisali się jeszcze Mateusz Mil, Karol Łuczyński, Adam Sochacki i Dorian Pabiszczak. Dla gości – oprócz wspomnianego już Karwatki – trafiali jeszcze Seweryn Gnap a także padł samobój.

Marcin Ratajczak, grający trener Viktorii, już nie może doczekać się zbliżającego starcia z liderem Dragonem Jaczów. – Podtekstów jest wiele – pamiętamy doskonale Damiana Kwaśnika, który dziś prowadzi do sukcesów Dragon, ale trenował też nas – wspominał. To spotkanie elektryzuje a dojdzie do niego w najbliższe kolejce, która zostanie rozegrana tuż po Wszystkich Świętych. – Myślę, że jak zagramy na sto procent, zaangażowani i będzie walka, to stać nas na to, aby być może zaskoczyć lidera – dodawał.

A Mieszko liczy na przełamanie, bo w ostatnich kolejkach drużynie nie idzie. Jak nie brakuje piłkarzy zdolnych do gry, to umiejętności lub szczęścia. – Trzeba jednak wierzyć w siebie i się przełamać. Wiem, że potrafimy grać w piłkę i to nie raz udowadnialiśmy – mobilizuje szatnie młody Karwatka.
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Foto