Dzieje sięGłogów

Walka na banery. Jedni chcą chronić życie, drudzy chcą mieć wybór1 min na czytanie

Walka na banery. Jedni chcą chronić życie, drudzy chcą mieć wybór

Przy ulicy Wita Stwosza, tuż za stadionem, pojawił się baner z błyskawicą symbolizującą strajk kobiet. Można na nim przeczytać, że został sfinansowany przez “wkurzonych mieszkańców i mieszkanki Głogowa”. Na nim hasło “Jarusiu! Mikołaj wszystko widzi” nawiązujące do prezesa Prawa i Sprawiedliwości, partii rządzącej.

Podobnych banerów jest więcej – w sumie na razie trzy, choć udało się nam dowiedzieć, że na dniach będą kolejne. Ale są też banery – tak jak ten w okolicy kościoła pw. św. Klemensa – w obronie życia poczętego. A na nim dziecko w okresie płodowym, w sercu matki, na białym tle.

Lech Szczegóła, socjolog i wykładowca Uniwersytetu Zielonogórskiego, mówi wprost – o wojnie kulturowej. – Do takich obrazków powinniśmy przywyknąć. Zakazać ich? Jeżeli nikogo nie obrażają w sferze mentalnej, ani też estetycznej, to nie ma do tego powodu. Należy jednak pamiętać o zachowaniu tych granic – ocenia.

Jego zdaniem, ta wojna kulturowa, dotyczy dwóch skrajnych i radykalnych poglądów. – Państwo i kościół stoją po stronie ochrony życia niepoczętego. Z drugiej strony mamy przemiany kulturowe, które już dawno zachodziły w zachodniej Europie. Żadna ze stron nie odpuści. Być może potrzebne jest referendum? – zastanawia się.

Nie ukrywa, że dla dobra wszystkich – także tych, którzy są po środku i nie chcą obierać jednego czy drugiego nurtu – potrzebny jest kompromis aborcyjny. – Nie dojdzie do niego, jeżeli obie strony nie pójdą na ustępstwa – obawia się socjolog. A to może doprowadzić do kolejnych strajków na ulicach.
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się