Dzieje sięGłogów

Właściciel jednak przyjechał. “Nie oddam Cukrowni za przysłowiową złotówkę”1 min na czytanie

Właściciel cukrowni przyjechał, ale nie było już nikogo

Dziś (21.09.) o godz. 10.30 na terenie Cukrowni miało dojść do spotkania z właścicielem tego budynku. Niestety ten nie pojawił się rano. A czekali na niego byli pracownicy zakładu, kadra pedagogiczna PWSZ-tu czy przedstawiciele miasta. Wszyscy zaniepokojeni stanem technicznym zabytku. Byli zawiedzeni. Pisaliśmy o tym: TUTAJ.

Uznali, że kolejny przez niego zaproponowany termin – jeszcze dziś, godz. 13 – znów nie zostanie dotrzymany. Bo do tej pory nie miał się wywiązać ze składanych obietnic. Nie przyszli. A tymczasem… właściciel Cukrowni się pojawił. Na miejscu zastał tylko naszą dziennikarkę oraz bezdomnego, który na jego prośbę, opuścił teren.

– Bramy są otwarte, bo udostępniam wjazd dwóm firmom, które korzystają z tych terenów. Nie mogę brać odpowiedzialności za to, że pracownicy zaniedbują ich zamykanie – odpowiadał nam. A co z popadającym w ruinę zabytkiem? – Tutaj nie ma już co okradać. Im głównie chodziło o złom, którego już nie ma. Został tylko gruz, który nikomu się nie przyda – tłumaczył.

Wkrótce ma zapaść decyzja czy powstanie tam nowe ogrodzenie. A może zostanie zatrudniony pracownik ochrony. Tędy przejeżdżają co chwilę tiry, nadal wchodzą osoby bezdomne. Właściciel podkreślał, że jest gotowy na spotkanie, na rozmowy i przyznaje nawet, że pomysł rewitalizacji tego miejsca bardzo mu się podoba. Ale nie odda terenu za przysłowiową złotówkę. Czy w takim razie dojdzie w ogóle do kompromisu?
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się